Związki spokojnie można podzielić na kilka etapów. Niewątpliwie jednym z najważniejszych tego typu podziałów jest związek przed i po wspólnym zamieszkaniu. Dbanie o ten sam dach nad głową potrafi pokazać nam nową stronę relacji, jesteśmy w stanie dowiedzieć się rzeczy, które fizjologom i wróżbitom Bartkom się nawet nie śniły.

Nie jest oczywiście tak, że tylko kobiety sprawiają, że życie staje się jakieś takie nad przeciętnie trudne i skomplikowane. My, faceci, nie pozostajemy dłużni. Dorzucamy swoje ciężkie drewniane kłody do tego już żywo palącego się ognia. Nagle okazuje się, że nasz mały metraż bywa niekiedy bardziej gorący niż Pearl Harbor w 1941. Jeśli myślisz, że najdziwniejszą rzeczą, którą odkryjesz to odgłosy jakie są wydawane przez Twoją drugą połówkę, gdy korzysta z toalety to jesteś w kosmicznie wielkim błędzie.

Do momentu wspólnego zamieszkania ze swoją kobietą żaden facet nie wiedział, że można źle wstawić do lodówki mleko. A można. Równie mocno kobiety są zdziwione, gdy poznają nową miarę czasową czyli „zaraz to zrobię”, która w wolnym tłumaczeniu brzmi jutro, jednak niekiedy w wolnych interpretacjach to za tydzień, za pół roku lub nigdy. Co ciekawe, jego wielorazowe jednorazówki do golenia nigdy nie są jego tylko wspólne, ale jej już zawsze są tylko jej.

Zabawne jest jak podczas wspólnego mieszkania podrzucamy sobie nawzajem jakieś przypierdolki, które do tej pory nie istniały, a gdy o nich ktoś opowiadał to wspólnie stwierdzaliście „no plissska, głupotki”. Przychodzi co do czego i nagle okazuje się, że ta nieopuszczona deska klozetowa potrafi być skutecznym zapalnikiem do bomby zwanej potocznie kobietą. Jak już to pieprznie to nagle okazuje się, że o wyniesienie śmieci zostałeś poproszony 5 marca o 16:42, o odkurzenie tego samego dnia o 16:43. Ty tylko pamiętasz, że tego dnia Twój ukochany Real Madryt dostał wpierdol od pryszczatych dzieciaków z Ajaxu. Gdzie jakieś śmieci, czy odkurzanie?

Ją trafia szlag, gdy z kranu od jutra pół roku temu cieknie woda, a jego strzyka w 8 kręgu, gdy widzi, że ona przestawiła telewizor z trybu „sport” na „eco”. Jak tu teraz w cywilizowany sposób mecz obejrzeć? On próbuje zapytać co się wydarzyło, czemu to zmieniła, a ona wtedy nie krzyczy, tylko rozmawia. Głośno, krzykliwie i piskliwie rozmawia.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Adrian Kwiatkowski (@adrian.kwiatkowski.off)

Nie żeby ciągle było źle, wojna i korepetycje z matematyki. Bywa wesoło, dobrze bym nawet powiedział. Nagle okazuje się, że ona jest dużo seksowniejsza, gdy ubrudzi sobie nos mąką próbując upiec ciasto na Twoje urodziny, chociaż twierdzi, że to do pracy, ale wtedy słodko się uśmiecha. On okazuje się być niezastąpiony, gdy przytula Cię właśnie w ten najgorszy dzień, kiedy w pracy i ze znajomymi pieprznęło wszystko co mogło się rozsypać. Ona wykazuje się nadzwyczajnymi umiejętnościami detektywistycznymi, on może szukać przez wiele godzin zagubionej koszuli, ona po prostu wie gdzie to leży.

Mężczyźni mieszkając ze swoimi kobietami odkrywają je i siebie na nowo. Nagle okazuje się, że aby wygrać z nią kłótnie należy się totalnie nie odzywać, ani me, ani be, nawet jakby trwał nalot bombowy. Natomiast przy okazji obiadu okazuje się, że w tej krótkiej chwili one kochają bardziej swój talerz niż nas. Albo widział ktoś kiedyś męską połowę wspólnego łóżka? Ta jej jakieś 6 kilometrów szerokości, jego w porywach 45 cm.

Warto wyraźnie podkreślić, że kobiety podczas wspólnego mieszkania nigdy nie nauczą się chyba jednej rzeczy. To, że powiecie nam, że nie będziecie się do nas przez 3 dni odzywać wcale nie jest nauczką, tylko sporą nagrodą. Oczywiście mężczyźni też oszukują się, że podejmują wspólne decyzje, jak np. to, że najbliższy weekend spędzisz u jej mamusi a nie z kumplami na meczu swojego ukochanego zespołu. Tak, to wasza wspólna decyzja.

Mężczyźni będący w dłuższych związkach, które siłą rzeczą kończą się wspólnym mieszkaniem, uczą się by nie lekceważyć potęgi damskiej torby. To co one tam mają nie jest ważne, ale jak jesteś np. w górach i nie chcesz wsadzać czapki i rękawiczek do kieszeni w kurtce, aby Twój brzuch nie był większy niż obecnie to wystarczy się uśmiechnąć, spojrzeć subtelnie na torebkę i powiedzieć „kochanie”. Ona wie, powie „phi, wiedziałam”, ale wybawiony zostaniesz.

Mógłbym chyba tak bez końca wyciągać z rękawa anegdoty oraz głupoty na temat tego co się dzieje, gdy wspólnie się zamieszka. Nie będę jednak oszukiwał, bo sam nadal, gdy próbuję ogarnąć o co jej niekiedy chodzi to czacha dymi, mózg pulsuje i wykazuje zaskakujące oznaki życia. Nie jestem najmądrzejszy. Jednak jeśli już coś wiem, to fakt, że dzielenie życia z drugą osobą to niezła przygoda. Szczególnie, gdy ona na niedzielę szykuje mu schabowe, a on przynosi do domu cztery piwa a jego są tylko dwa.


Podobało się? Dołącz do mojego profilu na Facebooku oraz niezawodnej grupy książąt internetu. Moją brzydką facjatę możesz również podglądać na Instagramie.

Autorką zdjęcia nagłówkowego jest Elena.

Kto pisze?

Adrian Kwiatkowski

Kiedyś Łodzianin, obecnie warszawski słoik a tak naprawdę Tomaszowianin. Towarzyski ale introwertyk, zły ale dobry. Po prostu chodząca sprzeczność.

Leave a Comment

Connect with Facebook

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

4 komentarze

  • Witam, Krzysiek, 44 lata, 12 lat po ślubie. To co piszesz to prawda, ale opisująca skutek a nie przyczynę. Poczyniłeś obserwacje: dziewczyna awanturuje się o mleko i przestawia tv na eco. Pytanie brzmi: a dlaczego tak robi? A dlatego, że tak się nauczyła w domu rodzinnym. Tak na szybko obstawiam, że w domu się nie przelewało i oszczędzanie energii i kwestie nie marnowania żywności były ważne. Może też być jeszcze ciekawiej: w domu któreś z rodziców wychowało się w biedzie i nawyki im zostały, mimo, że było już bogato. I te nawyki poszły na kolejne pokolenie. To się nazywa grzech/błędy międzypokoleniowe i jest tematem na książkę.
    Odkrywasz swoją Panią a tymczasem jest to człowiek wychowany w określonej rodzinie, gdzie panowały określone reguły gry i Ty je dopiero zaczniesz poznawać. Ona już ma określone poglądy na politykę, religię, wychowanie dzieci, wie jak zarabiać i wydawać pieniądze i jak traktować męża. I często sama o tym nie wie. To samo dotyczy Ciebie. Nie jesteś czystą kartką papieru, na której napiszesz sobie świetlaną przyszłość bo los w Twoich rękach, ale jesteś już solidnie zabazgraną kartką, na której mnóstwo rzeczy zapisano i ze zdziwieniem będziesz to odkrywał. A teraz: małżeństwo polega na tym, żeby z takich 2 zabazgranych kartek zrobić 1. Oj będzie się działo.

    • Eco w TV hmm… może oczy szybko jej się męczą.
      A mleko w lodówce… każda półka inaczej mrozi… to nie muszą być jej problemy wyniesione z domu hah…pozdrawiam Panów.

/* ]]> */