Przeprowadzka do nowego miasta jest związana z koniecznością znalezienia nowego lokum, w którym będziemy odpoczywać po bojach z codziennością. Te poszukiwania w przypadku Warszawy są najgorszą rzeczą, na którą jesteśmy skazani. Ratunku nie ma.

Dlaczego to takie trudne?

Warszawa jest specyficzna i nie ma w niej nic złego, powiedziałbym nawet, że jest nawet urocza. Prawie tak samo jak promocja na Mogena w Kauflandzie. Jednak samo poszukiwanie mieszkania w tym mieście to już hardcore. Dlaczego? Przede wszystkim problemem są same ogłoszenia, zazwyczaj są niepełne. Właściciele mieszkań „zapominają” dopisać, że do ceny należy doliczyć jeszcze czynsz do administracji, rachunki i najlepiej jeszcze koszty notariusza. Tak więc z 2200 zł miesięcznie robi się nagle 3100 zł, jest różnica, prawda?

Często zdarza się, że zdjęcia w ogłoszeniu są sprzed 3 lat, gdzie przez tan czas przez mieszkanie przewinęło się stado lokatorów, a co za tym idzie stan lokum może nie do końca zgadzać się z tym co widzimy na zdjęciach. Takie zagrywki są szczególnie uciążliwe dla osób spoza Warszawy, które pokonują setki kilometrów, aby obejrzeć kilka mieszkań.

Czy ceny są absurdalne?

Nie do końca, pomimo tego, że jest drogo to przyjeżdżając do Warszawy należy liczyć się z tym, że ceny nieruchomości tutaj są po prostu wysokie. Jednak trudno nie odnieść wrażenia, że masa osób poszukujących lokatorów ma nadzieje, że nadzieje się na jakiegoś frajera, który zachłystnie się dużym miastem. Mieszkanie w standardzie głębokiego PRLu z drzwiczkami, które ledwo co trzymają się na szafkach, całość 32m2. Cena? 3000 POLSKICH WYPOCONYCH ZŁOTYCH? Spoko, takie ogłoszenia też są. Co dziwniejsze, są ludzie, którzy decydują się na wynajem takich nieruchomości. No ale skoro jest popyt to sytuacja nieustannie się pogarsza, ceny rosną, standard już niekoniecznie.

Pozycjonowanie się w mieście

Warszawa jest ogromna, dlatego szukając mieszkania należy wybrać odpowiednią dzielnicę, która pozwoli w miarę sprawnie dotrzeć Ci do pracy i ewentualnie na uczelnie. To sprawia, że Twoje pole manewru znacząco się zwęża. Przykładowo pracując na Ursynowie nie ma szans, aby mieszkanie na Białołęce było dla Ciebie atrakcyjne. Chyba, że lubisz spędzać dużo czasu w komunikacji miejskiej. Finalnie oszczędzone pieniądze nie są warte zachodu, ponieważ tracisz dziennie do nawet 2.5h w podróży. Nie przekonuję Cię? Nie muszę, ale… 5×2.5h=12.5h tygodniowo. Co w skali miesiąca sprawia, że blisko 50h spędzasz na samej podróży do pracy. 600h rocznie, co daje 25 dni w roku! Słabo, prawda? Właśnie dlatego pozycjonowanie się w tym mieście jest tak istotne.

Oszuści

Nie mogę powiedzieć, aby było ich pełno, ale mam wrażenie, że niestety łatwo się nadziać na lewe ogłoszenie. Jeżeli szukasz pokoju to musisz uważać na naciągaczy, którzy są po prostu niewypłacalni i sprowadzają na Ciebie kłopoty. Tego typu elementów jest tutaj niestety sporo, nie wszystkim spełnił się warszawski sen.

Dodatkowo trzeba pamiętać, aby dokładnie sprawdzać, czy osoba wynajmująca faktycznie jest właścicielem lokalu lub ma upoważnienie na podnajem. Dlatego warto prosić o pokazanie aktów notarialnych, warto sprawdzić czy dane w umowie sprawdzają się z tymi w dowodzie. Niestety tak też można się nadziac.

Duża konkurencja

Konkurencja pośród osób chętnych do wynajmu w Warszawie jest ogromna. Właściciele nieruchomości tak naprawdę mogą robić sobie castingi na przyszłych najemców. Dobre lokalizacje, atrakcyjne ceny, to wszystko znika dosłownie w ciągu kilkunastu godzin. Mieszkańcy i przyjezdni często decydują się na najem w ciemno, na podstawie zdjęć. Zdarzyło mi się spotkać z niezrozumieniem właściciela mieszkania, że nie jestem zdecydowany na lokal po samych zdjęciach, właściwie dlaczego ja chce go oglądać przed podpisaniem umowy? No nic, to coraz częstsza praktyka, natomiast winni są głównie potencjalni najemcy.

Nie dramatyzuję, w Warszawie można znaleźć prawdziwe perełki, mieszkania w dobrych cenach i przyzwoitych lokalizacjach. Wymaga to jednak czasu, mnóstwa pracy, cierpliwości i często negocjacji. Właśnie dlatego wynajem mieszkania w Warszawie to roller coaster i hardcore. Nie ma jednak co się poddawać. Tymczasem wracam do szukania, mam czas do 12 sierpnia.

Kto pisze?

Adrian Kwiatkowski

Kiedyś Łodzianin, obecnie warszawski słoik a tak naprawdę Tomaszowianin. Towarzyski ale introwertyk, zły ale dobry. Po prostu chodząca sprzeczność.

2 komentarze

  • „Przykładowo pracując na Ursynowie nie ma szans, aby mieszkanie na Białołęce było dla Ciebie atrakcyjne.”

    Są szanse i wbrew pozorom dojazd nie jest taki zły.
    A na pewno łatwiejszy niż na trasach Ursus – Praga Południe czy Wesoła – Centrum, które na mapie są bliżej siebie :)

Leave a Comment

Connect with Facebook

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

/* ]]> */