Jesteśmy społeczeństwem, które lubi robić wrażenie. Weekendowe wypożyczanie samochodów by przejechać się po odpowiedniej dzielnicy i wyrwać jakąś naiwną, lecz zacną dupę, to już standard.  Szczerze mówiąc nie przeszkadza mi to, nawet nie jest mi szkoda tych kobiet, skoro są tak głupie, tak łase na Władka Jagiełłę to stoję obok i się przyglądam, a w kąciku moich ust widać szyderczy uśmiech. Oczywiście nie tyczy on się tylko owych amatorek byłych królów, sami panowie też są zabawni. Przecież zazwyczaj robią oni taki numer raz na pół roku, wydając przy tym równowartość ¾ swojej pensji. Ponoć każdy ma swój sposób na życie, ponoć, nie jestem tego do końca pewien, odnoszę wrażenie, że niektórzy swój zapożyczyli bez pytania, bezkrytycznie z MTV, ale to ich wybór. All inclusive, miłość za hajs, życie niskie, chociaż bywało niżej.

Takie zachowanie tłumaczę jako chęć przedłużenie sobie fiuta, a z drugiej strony, głupiutkie dupeczki po prostu szukają najodpowiedniejszego samca dla siebie, kiedyś z bananami, a teraz zerami na koncie. Normalna kolej rzeczy. Jednak jest coś co mnie doprowadza do szału, jak prostytutkę pozytywny test ciążowy.

Ostatnio panuje jakaś moda, że idioci są nadzwyczajnie pewni siebie. Na wskutek tego od Panny „martwe połączenia nerwowe”, głupiej i brzydkiej, często można usłyszeć jaka ona jest zajebista, śliczna i że dostaje 5 podjaranych fiutów dziennie na snapie. Reasumując bogini wśród najgorszych. Jej zdanie oczywiście jest inne, jest przekonana o swojej doskonałości. Tak więc czterodrzwiowe szafy chodzą w leginsach, mini i psują moje i tak już upośledzone poczucie estetyki. I don't give a fuck, i’m blind.

Typy „nju ejdż” i ich wysokie mniemanie o sobie, tworzący wokół siebie fikcyjny obraz, którego nie powstydziłby się sam Sapkowski. Jak facet może na każdym kroku mówić, że jest np. męski? No błagam, ja już wysnułem teorię, że gdy człowiek nieustannie przypomina werbalnie społeczeństwu jakąś cechę to oznacza, że ma z nią problem. „Jestem męskim facetem, jestem facetem z zacięciem i pazurem”, a że jest tak naprawdę ciotą to już nie powie, skryty maminsynek, twardy jak pierzyna u babci.

Wy też odnosicie wrażenie, że to swego rodzaju crash test? Chwila, w której facet mówi, że jest męski, z pazurem, chwila w której kobieta stwierdza bezkrytycznie, że jest ładna, zajebista, ta chwila to jakaś pomyłka.

Dobrze, że męskości nie da się na dłuższą metę udawać, pozerstwo wypływa jak smarki jesienią. Dobrze, że atrakcyjne kobiety są po prostu ładne i cały świat im o tym przypomina i pada do stóp, one nie muszą tego robić. Gdyby było inaczej to zgrzytałbym zębami niczym w największy mróz. Nie zgrzytam, musi być dobrze. Mam może tylko kurwowstręt i pozorantuswypierdolus, ale to akurat pozytywne schorzenia.

Nie martw się, w Tobie też to głęboko siedzi.

Kto pisze?

Adrian Kwiatkowski

Kiedyś Łodzianin, obecnie warszawski słoik a tak naprawdę Tomaszowianin. Towarzyski ale introwertyk, zły ale dobry. Po prostu chodząca sprzeczność.

Leave a Comment

Connect with Facebook

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

3 komentarze

  • Temat długi, można mówić i mówić. Zahaczyć o różne wzorce psychologiczne itd. Tylko na razie mam jeden wniosek na ten temat – nie próbuj zmienić ego drugiej osoby na siłę. Ego zmienia się w momencie kiedy „widzi” korzyści z jakiegoś działania, dlatego mamy „głosy w głowie” typu „ja też tak chcę”. Dlatego mamy to co opisujesz. Ego będzie się broniło przed gwałtowną zmianą kiedy nie będzie miało innych (bardziej korzystnych) ścieżek do wyboru. Poza tym ono broni właściciela przed jakimiś negatywnymi emocjami. Dlatego usłyszysz soczyste „spier…” w momencie kiedy zwrócisz uwagę kaszalotowi, że jej legginsy krzyczą „pomocy!!”. Dlatego możesz dostać w mordę w momencie kiedy zapytasz się dresa czy on ma w czymś „problem”. Ego broni nas, szczególnie kiedy znajdujemy się w towarzystwie innym samców lub samic, żeby bronić naszego wyobrażenia o sobie samym i naszym (czasami pożal się Boże) statusie społecznym. I paradoksalnie ego nas chroni przez nieprzyjemnymi emocjami z zewnątrz. Ale nie robi tego kiedy my sami zaczynamy myśleć o sobie negatywnie. W ogóle to bardzo ciekawy temat. Można się wiele dowiedzieć na temat ludzi. Podsumuje to tak – społeczeństwo może nam się nie podobać, ale dopóki nie ingeruje w nas fizycznie, to zostawmy „wariatów z ich wariactwami”. Takie jest moje podejście. Kiedyś też myślałem o tym, dlatego ludzie robią tak a nie inaczej. Ale nie mam mocy żeby grzebać innym w myślach. I bardzo się z tego ciszę.

    Tak może pomyśleć ponad 30 mln w tym kraju…

/* ]]> */