Lifestyle

Zakład utylizacji szmalu – Dzień Kobiet

Written by Adrian Kwiatkowski

Lada chwila Dzień Kobiet, czyli oficjalny haracz ściągany z mężczyzn przez kobiety. Nikt mi nie wmówi, że jest inaczej, doceniać się powinniśmy w miarę regularnie a to po prostu kolejny pretekst żeby spróbować wziąć faceta pod włos.  Mimo to lubię ten dzień, dlaczego? Zazwyczaj kobiety są milsze. Szkoda, że to tak zaraz po walentynkach, portfel płacze.

Podstawowe typy kobiet

Jest kilka typów kobiet, które można wyodrębnić, chodzi tutaj o rodzaj celebracji tego ‘święta’, o to czego oczekują od swojego mężczyzny i wszystkich dookoła. Pierwszy gatunek, który od razu przychodzi mi na myśl to materialistki. Te patrzą na prezent pod kątem marki, ceny i czy koleżanka będzie zazdrosna. Zazwyczaj jest to młoda siksa, zdarza się też stara ale ta może liczyć co najwyżej na podróbki GOGO Czanel, biznesmani preferują przecież młode ciało a nie zużyte dętki. No nie ma co ukrywać, materialistki 40+, które są singielkami mają przebieg jak londyńska taksówka. Szkoda tylko, że ich prezencja nie jest tak ponadczasowa, a i w utrzymaniu są droższe. W sumie taka trochę kobieta zus – zakład utylizacji szmalu.

Drugi typ to kobieta, skromna. Docenia wszystko co dostanie, wszystko co się dla niej zrobi. Strasznie wygodne dla faceta ale nie wiem czy dla niej samej również. Ta radość z byle czego jest trochę naciągana, poza tym wypadałoby trochę się cenić i jak brać haracz to konkretny. Nawet ja uważam, że kilka razy w roku można to przecierpieć i korona z głowy nie spadnie, zresztą widzicie poniżej, że jest i ma się dobrze.

Bez nazwy-2

Następnym wyodrębnionym typem kobiety jest feministka, to te które walczą o to by mieć jaja oraz cycki jednocześnie, chciałyby  przy okazji zostać damami – dama z jajami, dobre sobie. Jak dla mnie mogą dawać sobie prezenty miedzy sobą. To tyle o nich, nie rozumiem ich, nie chcę chyba nawet próbować rozumieć. Kumam równouprawnienie, jestem nawet za ale w 90% przypadków jest przegięcie pały. Tak więc uznam, że prezenty rozdają sobie same bo żaden normalny facet nie podchodzi.

Takim topowym przykładem jest też kobieta romantyczna. Jeśli cokolwiek dla niej planujesz to musisz wybić się ponad wyżyny romantyczności. Wydaje się być trudna do okiełznania, ale da się je opanować prostymi trickami. Płatki kwiatów, śniadanie do łóżka, wspólny obiad o ile to możliwe, spacer, kino i dobra kolacja. Po wszystkim seks w jej stylu i będzie dobrze. Domyślam się, że numer z płatkami kwiatów wydaje się tani i oklepany ale chwila moment, ilu mężczyzn do tej pory Ci to zafundowało droga dziewczyno, żaden?

Kobieta placek, tej nigdy nic nie pasuję, koleżanka dostała lepszy prezent, jej facet jest ogólnie lepszy. Dlatego najlepszym prezentem będzie zostawienie jej w pizdu.

To takie oklepane

Wiem, że ten dzień kojarzy się z misiami i drętwymi wierszykami o aniołkach ale dlaczego by tak nie zrobić wszystkiego na opak? Nie zafundować kobiecie dnia z diabełkiem? Zamiast sprinterskiego seksu dobrego na kampingu pomyśleć o długiej grze wstępnej, o urozmaiceniach? Opaska na oczy, kajdanki? Może jakieś owoce maczane w czekoladzie? Gama możliwości związanych wyłącznie z łóżkiem jest przeogromna. No właśnie, czy musi być to łóżko? Dlaczego facet nie miałby sprawić przyjemności jednocześnie sobie? To nic złego, gdy kobieta widzi, że jej partnerowi jest równie dobrze to wydaje mi się, że i ona przeżywa wzmożoną euforię.

A gdy kasy brak?

A co gdy budżet jest ograniczony, a o wieczornym seksie nie ma mowy bo nocna zmiana? Potrzeba matką pomysłów. Warto postawić wtedy na spontaniczność, zacząć pieszczoty rano w kuchni gdy ona stoi i myśli co by tu zrobić a skończyć gdziekolwiek będzie miała ochotę, tylko trzeba dać jej chociaż złudzenie, że to Ty prowadzisz sytuację a nie ona jeśli faktycznie nie potrafisz zarządzić. Każde humorystyczne zagranie w formie prezentu też powinno być ok, byle nie przesadzić. Jest w miarę ciepło więc jeśli nie jesteście już starymi zgredami (duchem!) to akcja ze spacerem i wyskoczeniem z kolacją z plecaka nad brzegiem rzeki nie jest zła. Budżet spokojnie zamknie się w 60zł a element zaskoczenia jest gwarantowany.

Niestety muszę też zasmucić wszystkich mężczyzn, którzy czytają ten tekst i myślą, że im podsunąłem gotowca. Być może tak jest ale weźcie zapamiętajcie, że to Wy znacie swoje kobiety, ja rzucam przykładami, które niekoniecznie mogą mieć dobry skutek w waszych konkretnych przypadkach. Wierzę, w kreatywność polskich chłopaków, skoro potrafią latać na drzwiach od stodoły to i z dniem kobiet sobie poradzą.

Autorem zdjęcia w nagłówku jest jaffa720.

  • Dla panów dobra rada: warto się postarać, bo 10 marca wypada Dzień Mężczyzn, a 14 marca ulubione święto panów zwane „Męskimi Walentynkami” – steak and blowjob day.
    Zgodnie z regułą wzajemności, jak będziecie świętować Dzień Kobiet tak one biedą świętować Wasze święto ;)

    • Męskie walentynki? Ja tego nie znałem? Kur.a mać!

      • Nie masz co się denerwować. W sklepach i tak trudno znaleźć dobre mięso na steaka :)

      • He, he, też o tym nie wiedziałam. Mój mąż też nie. Powiedzieć mu? Pewnie się ucieszy. ;)

        • jak się piszę 8 marca to nie tylko mu powiedz ale też się spisz :)

    • M.

      Blowjob day w dzień, kiedy mam wyrywane ósemki.
      Ekstra.

  • eV

    Uważam siebie za feministkę. Nie chciałabym jednak posiadać jaj. Nie widzę powodu dla którego potrzebny by mi był narząd, którego tak łatwo uszkodzić. Osobiście uważam, że miło jest dostać na dzień kobiet jakiś prezent, ale jestem w stanie zrozumieć i zaakceptować jego brak – w końcu dlaczego ktoś ma się starać tylko jeden raz w roku (a, nie – jeszcze po raz drugi w „drugi dzień kobiet”, czyli walentynki). Uważam siebie za feministkę, ponieważ uważam, że kobiety są RÓWNIE wartościowe co mężczyźni – niezależnie od tego, czy cały dzień spędzają się na malowaniu się i lataniu po sklepach, czy są (paskudne określenie) „babochłopami” i (jak ja) lubią czasem pograć na komputerze – bo to sprawia im przyjemność.
    Dlaczego wyśmiewasz feminizm? Czy może ja coś źle zrozumiałam.

    • Bo nie lubię feminizmu, bo nie lubię gdy kobieta chcę przejąc na siłę męskie rolę zachowując przy tym kobiece przywileje. Poza tym feministki uprawiają wojnę płci, która jest taka nudna, że pasztet wieprzowy wydaje się od tego ciekawszy.

      To, że kobiety są równie wartościowe jak mężczyźni to jasna sprawa, zgodzenie się z tym to raczej nie jest feminizm.

      • eV

        Nie, zgodzenie się z tym to właśnie jest feminizm. Feminizm polega na pogodzeniu się z faktem, że kobiety nie są gorszym rodzajem człowieka od mężczyzn.
        Feminizm rozpoczął się wojną i buntem, bo bez tego mężczyźni w życiu nie pozwoliliby kobietom się kształcić i mieć dostępu do dóbr kultury. Obecnie wciąż istnieją mężczyźni (a jest ich masa), którzy na każdym kroku mówią, że kobiety są głupie, że ich miejsce jest w kuchni (=nie mają wyboru), nie potrafią niczego, nie nadają się do np. nauk ścisłych itd. Walczę z tym, prowadzę – jak to nazwałeś „wojnę płci” – choć ja bym nie użyła tego określenia. To by oznaczało, że feministki walczą o dominację lub o bycie „tym lepszym”. Walka natomiast jest o równe prawa. Nie chodzi o to, aby wszyscy chodzili w spódnicach, ale o to, aby w każdym kraju kobieta mogła wyjść na ulicę ubrana tak jak chce i pójść, gdzie chce. Wiesz, że w islamie dorosła kobieta musi chodzić po ulicy pod opieką mężczyzny – na przykład 14-letniego? Śmieszne? Taka jest rzeczywistość. I jest ona krzywdząca – choć o niebo mniej niż dawniej.
        Jeśli twierdzisz, że przejęcie „męskich ról”, czyli roli wyborcy, uczestnika kultury, odwiedzacza kin i teatrów, ucznia, studenta nie należą się kobiecie – to jesteś naprawdę złym człowiekiem.

        • Mistyka kobiecości już dawno została przyjęta w normalnych standardach życia i nikt normalny nie stwierdzi, że kobiety są niższym gatunkiem człowieka.

          Jak facet poważnie mówi, że miejsce kobiety jest w kuchni to pozostaje mu współczuć bo nie wie co z nią zrobić w sypialni i jak wykorzystać jej naturalny potencjał, czasami to biznes, innym razem możliwość ucięcia sobie prawej ręki bo ma się dobrą kobietę obok.

          Tak wiem jak wygląda islam, pobieżnie ale wiem, Koran też przeglądałem bo czytaniem bym tego nie nazwał.

          Abstrakcja jakaś albo mieszkasz na totalnym wypizdowie pod Madakaskarem, nie zauważyłem aby ktoś bronił kobietom chodzenia do kin, teatrów, nauki, czy bycia Prezesem.

          Tak dalej będę uznawał, że feministki szczególnie w Europie prowadzą chorą i nudną wojnę bo im się nudzi.

          • eV

            Mieszkam na totalnym wypizdowie. Nazywa się Polska.

            Większość kobiet może bez problemu chodzić do szkoły, kin, teatrów i jest to zasługa feministek. Zawsze się jednak znajdzie jakiś debil, który powie, że kobiety przez swój zestaw narządów płciowych zawsze będą gorsze z matematyki, a dla nich w kinach przeznaczone są tylko nudne romansidła, bo nie będą w stanie poczuć tego, co mężczyźni w filmach przygodowych. Takich opinii jest mnóstwo w Internecie i jeśli ich nie widziałeś, to znaczy, że albo jesteś bardzo nowy, albo po prostu mało stron odwiedzasz.

            Śmiejąc się z feministek jedynie obrażasz drugiego człowieka. Rozumiem, że moim komentarzem zburzyłam harmonię na Twoim blogu i możesz mi mieć to za złe – ale stało się to już po tym, jak Ty napisałeś parę obraźliwych zdań. Jeśli nie uważasz kobiet za gorsze – to dlaczego tak bardzo chcesz wyśmiać część z nich, publikując o nich nieprawdziwe informacje?

          • Opinii w internecie, anonimowych w komentarzach na łonecie albo jakimś niedojebanym forum. Sugerowałbym nie brać takich ‚opinii’ pod uwagę.

            To już nie jest XIX czy XXw żeby feministki miały walczyć o wyjście do kina, no błagam Cię. Nie stwierdzono nigdzie żeby rodzaj narządów płciowych miał wpływ na umiejętności matematyczne.

            Zawsze będę szydził z feministek, chociażby dlatego, że nie mogą iść do kina albo na wybory, szczególnie w Polsce.

            Zgadza się kobiet nie szanuję oraz uważam za gorsze, dlatego 70% czytelników to właśnie kobiety, dlatego odpisuje im na maile gdy potrzebują rady.

            Dokładnie tak jest, prześwietliłaś mnie, wydało się że jestem męską i bezwzględnie szowinistyczną świnią.

          • eV

            Nie napisałam większości z tego, co zarzuciłeś mi w tej wypowiedzi. Polecam naukę czytania z zrozumieniem – jest to bardzo przydatna umiejętność w życiu.

          • Faktycznie nie napisałaś nic z tego co opisałem, polecam stąd wyjść i po prostu nie wracać na tego bloga.

            A jak coś musisz jeszcze dodać to zapraszam mailowo, bo tutaj się zrobił totalny syf nie na temat i na większy nie pozwolę.

          • Anita Ograbek

            Feminizm kończy się tam, gdzie trzeba wnieść lodówkę na 3 piętro.

  • Emilia Poroszewska

    eV spowodowalas cos co ja nazywam kurwikami w oczach…wybacz Kwiatku za slownictwo…po pierwsze nie zycze sobie by mowic o moim kraju wypizdow….nie pasi to won…unia otworem stoi…won i nie wracac…a po drugie za mnie nikt nie musi walczyc…mezczyz trzeba umiec sobie wychowac…pracuje z facetami i nie narzekam,nie jestem gorsza,mniej nie zarabiam…i chetnie nosze kiecki, choc moze nie jestem pieknoscia to czuje sie w swojej skorze dobrze…wspolczuje ze jestes taka plytka ze musisz tak walczyc…ja jestem doceniona…a niska samoocena to twoj problem eV…

    • kolololo

      Dajcie spokój eV, to jakaś nastka walcząca z czymś czego nei rozumie, za dużo kolorowych czasopism. Kobiety nie mogą iść do kina, k** parodia, wiek się komus pomylił. takie kobiety jak Emilia to przysżłośc narodu :)

      • Emilia Poroszewska

        Nastka czy nie … Lepiej niech za mlodu wybije sobie z glowy glupoty i poszuka mezczyzny do zycia a nie kolesia ktory ja tylko przeleci…jakby nie bylo to proces myslenia trzeba rozwijac niezalez ie co posiada sie miedzy nogami ,czy z kim tam kto spi ;p

        • eV

          Po pierwsze – to Adrian użył nazwy „wypizdów” wobec miejsca w którym mieszkam, wiedząc o nim tyle co nic, a móc wnioskować jedynie po języku, iż jest to Polska (co też nie byłoby 100% pewne, bo na świecie tylu emigrantów…). Rozumiem więc, że chodziło mu o całą Kulę Ziemską – bo ta informacja o mojej lokalizacji jest pewna.
          Jak ja uwielbiam, kiedy przypadkowe osoby w Internecie wiedzą o mnie więcej niż ja sama. „Mam 12 lat, mam trzech facetów, którzy myślą tylko o jednym” i te informacje niemal jedynie na podstawie awatara. Kiedyś usłyszałam, że „lubię trampki i konie” – również nie mam pojęcia, skąd się to wzięło.
          Więc tak: czy całą wiedzę o mojej osobie wywnioskowaliście z tego, że skrytykowałam podśmiewanie się przez autora bloga z feminizmu? Ahh, to takie logiczne, że każda osoba, której nie podoba się drwina z drugiego człowieka musi być samotną nastolatką, która za młodu ma mnóstwo rzeczy w głowie „do wybicia sobie”.
          edit: A i o złej samoocenie – wiedziałam, że o czymś zapomniałam.

          • max

            Feminizm jest zajebisty. Wiem o tym. Polska to zadupie, kobiety nie mogo chodzić do kina i pracować Męskie szowinistyczne świnie ubezwłasnowolniajo je i gwałco. No po prostu taki to chujowy kraj. Tylko współczuć miejsca urodzenia. Nie ma to jak w Iranie, albo w Emiratach.

            Jak cię boli to, że jesteś kobietą to po prostu sobie obchodź dzień faceta, jedź na filipiny i dorób sobie to i owo. W końcu cię wypuszczą do kina i nie będziesz uwiązana łańcuchem do garów.

            A jakby ktoś miał wątpliwości to po prostu wyciągniesz wacka ze spodni i już wszystkie drzwi do kin, teatrów, sklepów i galerii… będą stały otworem :D

          • Myślę, że większość osób wyciągnęła wnioski na podstawie użytego słownictwa oraz argumentów. Oczywiście nie można wyciągać daleko idących wniosków o danej osobie TYLKO na podstawie wypowiedzi na forum czy w komentarzach, ale można odnieść jakieś wrażenie. Tzw. pierwsze wrażenie, które tak naprawdę rzadko jest całkowicie mylne. :)

  • Ojej ależ dyskusja rozgorzała! A to z pozoru taki niewinny temat – Dzień Kobiet… kto by pomyślał… :)

  • M.

    Bez kurna przesady. Ja powiedziałam mojemu mężczyźnie, że ma drugich walentynek nie robić. A i tak mnie do kina wziął.
    Wybrałam 300, żeby każdemu się podobało.
    Dostać nie dostałam nic – jakoś strasznie nie płaczę z powodu braku płatków róż…