Ostatnio w sieci głośno jest o konflikcie zwolenników oraz przeciwników karmienia piersią w miejscach publicznych. Jako umiarkowanie szowinistyczna męska świnia (odkąd pamiętam tak się tytułuję na Facebooku) postanowiłem zabrać głos w tej sprawie.

Cała ta dyskusja jest równie zabawna jak każdy suchy Sebix, który wraz z kolegami robi ściepę na piwo pod osiedlowym sklepem, które potem wypiją w 4, a w trakcie wrzucą na Facebooka status „chillout z ziomeczkami”. Wszystko jest cholernie komiczne, rozdmuchane i bez sensu, tak jak ta cała dyskusja o cyckach.

Przejdźmy więc do sedna sprawy. Mamy do czynienia z dwiema stronami, pierwsza to zwolennicy karmienia dzieci piersią w miejscach publicznych (tutaj jestem ja), a drudzy to zagorzali przeciwnicy tejże czynności (tutaj też jestem ja). Ci pierwsi tłumaczą się, że to naturalny odruch, i że nie można dziecka głodzić, więc dużo lepszym rozwiązaniem jest jego nakarmienie, co skutkuje brakiem wrzasku wypływającego z małego gardziołka drobnej Agatki. Brzmi całkiem sensownie.

Ci drudzy posiłkują się argumentami, że publiczne wywalanie cycków na wierzch jest kompletnie niezgodne z etyką, do której teoretycznie przywykło nasze społeczeństwo. Cholera, to też brzmi całkiem sensownie. To gdzie tutaj właściwie jest problem, skoro jedni i drudzy mają racje?

Sęk w tym, że ani pierwsza, ani druga grupa szczekająca nie precyzuje pewnych rzeczy, stąd mamy do czynienia z takim zamieszaniem. Zwolennicy mają pełną rację twierdząc, że karmienie dziecka piersią jest czymś naturalnym i nie powinno nikogo oburzać. Sęk w tym, że skoro mowa o miejscach publicznych to jako społeczeństwo wymagamy od matek – mamy do tego cholerne prawo, nikt nie mówił, że demokracja jest idealna – tego aby zrobiły to w możliwie dyskretny sposób. Jeśli taka sytuacja ma miejsce to warto zapytać np. o jakieś pomieszczenie socjalne, naprawdę one istnieją i nie są mityczne. Jest to idealne rozwiązanie dla wszystkich, nikt nie powinien odczuwać zniesmaczenia a matka nie czuje na sobie wzroku kilku napalonych zboczeńców. Problem jest jednak, gdy mamcia niczym Rejtan wywala klatę na wierzch i kompletnie nie licząc się z tym, że dookoła niej są inni ludzie i zaczyna karmić dziecko jakby nigdy nic. No i to jest ten moment, w którym przeciwnicy publicznego karmienia piersią mają cholerną rację. Pomimo tego, że jestem facetem, natura skonstruowała mnie tak, że cycki lubię, to nie wyobrażam sobie abym podczas wpieprzania mojego ukochanego Mega Pocketa musiał oglądać jakieś nagie piersi i np. ulewające się z nich mleko. Sorry mamuśki, ale poprzez właśnie takie zachowanie dajecie wszystkim trzem przeciwnikom karmienia w miejscach publicznych solidny argument.

Idealnie byłoby aby każde miejsce publiczne dysponowało jakimś dyskretnym kącikiem dla matek karmiących. Idealnie jednak nigdy nie będzie, dlatego cała nadzieja w rodzicielkach, które swój obowiązek mają, ale mogą go wypełnić w należycie sensowny sposób. Wiem, że niektórzy pieprzą jak potłuczeni, że do nagości trzeba dorosnąć, ale to nie kwestia dojrzałości, a zwykłego rozgarnięcia jest tutaj istotna. Dziwi mnie fakt, że pomija się w tym wszystkim… ojców. Nadal nie wiem co w głowach mają Ci wszyscy tatusiowie, którzy nie mają nic przeciwko gdy ich kobieta wywala dekolt w pozie niczym spod pędzla Jana Matejki. Również na pokaz, tak samo jak obrazy mistrza.

Mimo wszystko nie mam nic przeciwko karmienia piersią w miejscach publicznych, warunek mam tylko jeden. Proszę o zachowanie intymności oraz dyskrecji, by nie zaburzyć tym życia innych osób, które są w najbliższej okolicy. Chwila pomyślunku i na pewno znajdzie się rozwiązanie, a przy okazji pozbędziemy się jednej zbędnej gównoburzy.

snapchat: szczwanydzony

snapchat: szczwanydzony

  • Sofiya Kravchuk

    I właśnie po to są tetrowe pieluszki. Zarzuca taka mama ją na ramię, chowa pod nią dziecko i cyca, odwraca się do ściany i wszyscy szczesliwi.
    Druga opcja to po prostu odessać w domu mleko do butelki i super.

    • Faktycznie, tetrowa pieluszka to rozwiązanie prawie idealne, dostępne wszędzie.

    • To samo miałam napisać… Dziecko nakarmione? Nakarmione. Cycki schowane? Schowane. Wszyscy zadowoleni.

    • Agnieszka Charzynska

      albo takie afrykańskie chusty – śliczne…Można? Można

  • Paula

    Zgadzam się w stu procentach 😉 Ostatnio byłam świadkiem obrzydliwej sytuacji w komunikacji miejskiej. Na jednym z przystanków wsiadła dość potężna kobieta w krótkiej spódniczce i z dzieckiem w spacerówce. Chłopczyk miał ok. 4 latka, ale już po chwili zaczął płakać na cały głos, jakby przygniótł go co najmniej wózek, w którym siedział. Jego matka nic sobie z tego nie robiła, pozwoliła mu ryczeć jakieś 10 minut, po czym wyjęła go z wózka, usiadła z nim na podłodze (nie zwracając uwagi, czy widać jej majtki czy nie) i rozpięła bluzkę, wyjmując na wierzch ogromnego cyca. Dziecko przestało się drzeć, ale reszta pasażerów miała przykry widok. Pomijając tutaj fakt obnażenia się w dość zatłoczonym miejscu, to dziwne jest to że 4-latka nadal uspokaja pierś matki i ssie ją już taki szmat czasu, kiedy tylko ma na to ochotę.

    • Sofiya Kravchuk

      No niestety. Mój „były” bo nie do końca chlopak ssał podobno do 3 roku życia i powiem Ci, że strasznie to widać po zachowaniu, czy po tym ze nie umie podjąć decyzji bez mamusi w wieku 20 lat 🙁

  • Jako matka karmiąca zgadzam się w 100%. Dziecka nie głodzę, ale osobiście nie uważam, żeby po porodzie moje piersi stały się własnością ogółu, więc nie wiem czemu mam je nagle wszystkim pokazywać. A słyszałam czasem komentarze „po co się zasłaniasz, niech się wstydzi ten co widzi”. Jak im w takim razie zaproponowałam wywalenie swoich cycków albo tyłka na wierzch to nagle zdanie na temat zasłaniania się zmienili

    • „po co się zasłaniasz, niech się wstydzi ten co widzi” – naprawdę?

  • Popieram Twoje zdanie w 100 procentach.

  • Iwona

    Ja raz widzialam matke karmiaca dziecko w kosciele. Bobas mial moze ze 2 mc i gdybym sama nie byla wtedy karmiaca matka nawet nie zorientowalabym sie ze ta kobieta karmi. Nie wiem jak ona to zrobila – nic nie bylo widac.

  • Agnieszka Charzynska

    pewnych rzeczy nie robi się publicznie i nie pokazuje publicznie – np. nie defekuje, nie dłubie w zębach itp. nie pokazuje pośladków. Dlaczego w takim razie mam oglądać czyjeś, za przeproszeniem, sutki? no sorry…