Lifestyle

Internet – dar czy przekleństwo?

bilbioard-powiedzialem-pl
Written by Adrian Kwiatkowski

Korzystanie z internetu jest oczywiste, nasza cywilizacja nie potrafi się bez niego obejść prawie w takim samym stopniu jak bez prądu. Wszystko łączy się z siecią, telefony, komputery, telewizory, konsole a niedługo już nawet szczoteczki do zębów. To wszystko wciska się nam pod hasłem ułatwiania nam życia.

Internet jest jedynym (jeszcze) w pełni nie kontrolowanym medium, możemy tu odnaleźć wszystko, od przepisu na kurczaka po najskuteczniejsze sposoby samobójstwa. W sieci nie ma ograniczeń, jest wszystko dla wszystkich. Możemy odnaleźć swoich starych znajomych i odnowić kontakt poprzez portale społecznościowe, jesteśmy w stanie nauczyć się samodzielnie języka obcego czy też nabyć inną umiejętność i to całkiem za darmo. Ja sam mocno korzystam z tych możliwości. Umiejętne korzystanie z tego zasobu informacji jest darem, idealną niekończącą się bazą informacji.

Jednak to samo źródło dobroci działa destrukcyjnie na nasze zachowania w społeczeństwie. Ile razy spotkaliście się z sytuacją, w której rozmowa z kimś na facebooku jest przyjemna, nie ma końca a spotkanie w realu kończy się na „cześć, cześć” i na tym właściwie kończy się gadulstwo. Uzależnienie od wszystkich dostępnych czatów powoduje u nas zanik umiejętności prowadzenia rozmowy w cztery oczy, niekiedy przeradza  się to w kompletny brak spotykania drugiej osoby, wystarczą lajki na facebooku. W tym wszystkim przodują chyba Amerykanie. Jak ktoś dobrze pogrzebie w internecie to znajdzie zdjęcie pewnej mieszkanki USA, która daje do lajkowania swoje zdjęcie w ciąży podpisując je mniej więcej w ten sposób: „jeśli będzie dużo like’ów to nie usunę tego dziecka”. No ja pierdole kumacie to? Bo ja tego kompletnie nie ogarniam.

Kolejnym złem zaraz po zastępowaniu realnych więzi społecznych tymi internetowymi jest wszechobecna inwigilacja. Wiele aplikacji korzystających z sieci pyta nas o to czy może nas śledzić. Jeśli pokazuje Ci się możliwość odrzucenia tej oferty to i tak masz szczęście. Geolokalizacja to jawne śledzenie gdzie i z kim przebywasz. Sieci społecznościowe też są piękną inwigilacją, oznaczanie znajomych na zdjęciach, możliwość like’owania swoich ulubionych rzeczy buduje idealny obraz nas. Administratorzy nawet nie muszą stosować podstępów, sami wszystko podajemy na tacy.

Tylko jak umiejętnie korzystać z sieci? Warto nie korzystać z geolokalizacji, nie aktualizować statusów na portalach społecznościowych co 3 minuty. Dobrze jest też sprawdzić ustawienie dostępu do naszych kont, warto poustawiać swoje konta tak tak by tylko nasi znajomi mieli możliwość wglądu do naszych danych. Jeśli ktoś chce bezpiecznie i całkowicie anonimowo surfować po sieci warto zapoznać się z projektem Thor, w zasadzie używając tego jesteście nie do zlokalizowania.

Jeśli korzystasz z sieci z głową to nie ucierpisz, natomiast w przypadku bezmyślnego klikania we wszystko możesz, któregoś dnia obudzić się z ręką w nocniku.