Tekst piszę w nocy, zaraz po zapoznaniu się z w miarę wiarygodnymi źródłami, które mówią o śmierci jednego z moich ulubionych aktorów – Robinie Williamsie. Chociaż gościa lubiłem, zagrał w wielu filmach, które pokochałem – chociażby Jumanji – to nie zapłakałem gdy przeczytałem o jego śmierci.

Kurwa, 12 sierpnia 2014 będzie kolejnym dniem świeczek, facebuczek będzie zalany smutaśnymi emotkami i statusikami przez niedorozwojów. Pytam się tylko po co? Zmarł Jackson był ten sam numer, nie wspomnę co się działo po nagłej śmierci Paula Walkera i tak za każdym pierdolonym razem. Nagle wszyscy są oddanymi fanami, czują bliską więź ze swoim ‘ulubionym’ celebrytą  ale jak człowiek żył to ściąganie filmów, zasysanie ton mp3, czyli jednym słowem dymanie artysty na całego.

Nie płakałem po żadnej gwieździe, która zmarła, no bo dlaczego? Nie znałem człowieka osobiście, nie był istotnym punktem na mapie mojego życia, więc po co walić ściemę? Jasne, że jest mi przykro, bo człowieka zawsze szkoda no ale żeby napierdalać bezsensowne komentarze, szlochać w kącie pokoju i chcieć skakać z dywanu na podłogę?

Do tego te pokurwione profile na fejsiku typu R.I.P Tutaj_Wstaw_Imię_Oraz_Nazwisko, kto to do chuja lajkuje, co za ograniczone umysły się tego dopuszczają? Drogi Internecie, jebnij Ty się w łeb i nie zachowuj się jak skrzywdzony przedszkolak. Przez Ciebie będę musiał dzisiaj przeglądać Internet w kasku, bo w przeciwnym razie Twoja głupota mnie skrzywdzi.

Kto pisze?

Adrian Kwiatkowski

Kiedyś Łodzianin, obecnie warszawski słoik a tak naprawdę Tomaszowianin. Towarzyski ale introwertyk, zły ale dobry. Po prostu chodząca sprzeczność.

Leave a Comment

Connect with Facebook

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

19 komentarzy

  • No właśnie mi jest czasami żal sławnych ludzi. Winehouse i Walker jakoś mnie szczególnie nie obeszli – tzn szkoda ludzi, ale nie aż tak, by sobie tym zaprzątać głowę. Gdy zmarł Jackson, Houston czy teraz właśnie Williams, to jest mi żal, po prostu ciężko mi uwierzyć. Williams był moim ulubionym aktorem w dzieciństwie i dlatego przeczytanie tej informacji było dla mnie smutne.
    Totalną głupotą jest wstawianie tych internetowych zniczy, ale to chyba zajęcie idiotów. To samo z tymi stronami, o których napisałeś. Pewnie w telewizji zaraz pojawi się mnóstwo filmów z Williamsem. Nikt nie doceniał za życia, a jak ktoś umiera, robi się szopkę.

    • Oj tam zaraz nikt nie doceniał. Doceniali, doceniali. Tylko teraz fajnie się podpiąć pod smuteczek, bo miecie żałoby jest takie sexy. A filmy w Williamsem po prostu przyciągną tych w żałobie, więc kaska z reklam będzie ładnie wpadać.

  • To tylko reakcja ludzi nie mających życia w realu, w ten sposób myślą, że znaleźli się w grupie przyjaciół bo przez 3 minuty kogoś lubili, czy podziwiali. Ludzie boją się śmierci, gdy usłyszą, że zmarł ktoś, kto pojawia się w przestrzeni publicznej przypominają sobie, że ich również kiedyś dosięgnie koniec. małe przedstawienie, by odegnać złe myśli.

  • A ja jestem pewien, że tym razem świeczek nie będzie. Nie było po DIO, nie było po Johnie Lordzie. To jest Robin Williams. Gimbusy nawet nie bardzo wiedzą kto to. To nie jest MJ czy Paul Walker którego zna cała „mentalna” gimbaza. Co najwyżej się pomylą i będą myśleli, że to Robbie Williams sie zabił i beda ku jego czci stawiać świeczki. Amen!

  • Co??? On zmarl? Nie wiedzialam.
    U mnie jedna z najbardziej nie zrozumialych byla zaloba nad Jacksonem. Wszystkie gimby przezywaly choc wiele z nich nie znalo tworczosci ani nawet nie.kojarzylo tego czlowieka
    Co innego moja mama ktora znala jego piosenki na pamiec… Tylko ze jako czlowiek z po zaninternetow przyjela to do wiadomosci, powiedziala szkoda i zyje dalej.

  • Boże jaki tandetny wpis. O niczym. Ciskasz się że ludzie piszą głupie postny i komentarze, a to co jest na twoim profilu to taka porażka że szok. I przestań już udawać takiego fajnego bo serio rzygać się chce. Kiedyś uwielbiałam Cie czytać, a teraz kiedy z Ciebie taki „wielki” bloger, to po prostu szkoda mi czasu.

  • Za rzadko robisz czystki na facebooku. Ja nie obcerwuję kretynów i nie mam idiotów wśród znajomych. A co za tym idzie nie mam świeczek i smutaśnych linków nt. śmierci wyżej wymienionej persony.

  • A ja rozumiem te fejsbukowe świeczki (co prawda, sama nigdy nie ogłaszam się z jakąkolwiek żałobą na portalach społecznościowych), bo kreacje, które stwarzał Robin w filmach były rzeczywiście wyjątkowe. Szkoda tak zdolnego człowiek, bez względu na to czy był mi bliski czy nie ;)

  • To akurat jeszcze pic na wodę, mnie najbardziej rozbraja to, kiedy ktoś ze znajomych umrze i jego profil nie jest usunięty.. w dzień śmierci miliony świeczek (*) a w dniu jego urodzin składają mu życzenia typu „Wszystkiego Najlepszego, spełnienia marzeń”.. Idiots Idiots Everywhere

/* ]]> */