Sex & Emocje

Związek bez zobowiązań to nie związek

Written by Adrian Kwiatkowski

Dobrze wiecie, że mój blogowy mail jest do waszej dyspozycji. Korzystacie z tego, wysyłacie tam różne rzeczy, piersi podpisane powiedzialem.pl jeszcze nie dostałem ale wszystko przede mną. Póki co dziękujecie, pytacie i od czasu do czasu podrzucacie o czym chcielibyście poczytać. Pojawiła się wczoraj taka propozycja:

Ostatnio zaczęłam czytać twojego bloga, bardzo trafne spostrzeżenia na tematy damsko-męskie. Ciekawi mnie twoja opinia co do związku bez zobowiązań.

Tak więc podejmuje się tematu i piszę co ja na to.

To nie istnieje

Wypowiedz na głos słowo związek, co słyszysz? Brzmi to jak coś wolnego, coś niezobowiązującego? Nie bardzo. Związek między czymś a czymś, w tym wypadku między dwojgiem ludzi to nie tylko przyjemności, to również spore obowiązki. Nie mówię tutaj o gimnazjalnym chodzeniu za rękę tylko o prawdziwym, związku dwojga dojrzałych albo chociaż prawie dojrzałych ludzi. Bycie razem to przyjęcie na klatę bagażu jaki niesie ze sobą ta druga osoba, a niektóre są naprawdę pokaźne i trzeba wykazać się sporym zrozumieniem by chociaż spróbować stworzyć razem związek.

Związki mają stadia

Związki mają różne stadia, na początku jest ten miesiąc miodowy, kochacie się, wszystko jest kolorowo, kłótnie są jakimś mitologicznym wymysłem. Następnie następuje zejście na ziemię, pierwsze konflikty, odpowiedzialność za drugą osobę też jakby większa. Nie chcecie by wasza druga połówka się wygłupiła na jakimś ważnym spotkaniu, chcecie jej dobra, by egzaminy poszły dobrze, by w pracy miała możliwie komfortowo, wasze szczęście jest ściśle związane z drugą osobą. Każdy czuje się źle gdy jego ukochana osoba ma problem, któremu trudno zaradzić lub co gorsza nie da się w tej chwili go rozwiązać.

Co równie istotne zwiększają się nasze oczekiwania co do drugiej osoby. Jeśli jest to poważny związek to zaczyna się myśleć o wspólnym mieszkaniu, a w przyszłości być może o ślubie. To wszystko to zobowiązania, które są normalną rzeczą w każdym zdrowym związku. Jedne są drobne i polegają na zapamiętaniu tego, że jutro śmieci zabierają a inne są na tyle poważne, że mogą zaważyć na waszej wspólnej przyszłości.

A bez zobowiązań?

Bez zobowiązań to są układy, nie nazwałbym na pewno tego związkiem. Można zaspokoić swoje potrzeby fizyczne, oferować sobie towarzystwo ale nie nazywajcie tego związkami XXI wieku, bo takie czasy. Prawda jest taka, że aby uprawiać seks nie trzeba mieć dziewczyny czy chłopaka na stałe, żeby z kimś pogadać czy wyjść do kina wystarczą znajomi. Nazywanie czegoś takiego poważną relacją jest dość śmieszne. Mówiąc grubiańsko walicie się jak króliki ale gdy nadarzy się okazja to lecicie na lewo i prawo? Gdzie tu związek? Ten wydźwięk związania się ze sobą?

Poza tym taki układ nie ma szans przetrwać, dlaczego? Wraz z dłuższym trwaniem takiej sytuacji zwiększa się szansa, że przynajmniej jedna ze stron zaangażuje się bardziej emocjonalnie niż druga. Wtedy rodzi się problem, bo ktoś chce faktycznego związku a druga strona woli tylko bzykać i często trwa w tym toksycznym układzie byle było 'mięso' (wbrew pozorom niekoniecznie mężczyzna woli zamoczyć). Dalsze trwanie takiej relacji nie wróży niczego dobrego.

Reasumując związki bez zobowiązań to nie związki, to układy, Ty mi, ja Tobie ale gdyby coś to się bujaj przecież miało nie być zobowiązań. Jeśli ktoś nie chce się z kimś wiązać to można działać solo. Nie rozumiem argumentacji, że czujecie się pewniej, że niby bezpieczniej bo Ty tylko z nią i masz pewność, że Cię jakiś syf nie dopadnie ale skoro brak zobowiązań to skąd wiesz, że ona tylko Tobie daje, że on Tylko Ciebie ma nocami?

  • mAGGIE

    Idealny temat! Często takie ‚układy’ konczą sie ‚chęcią faktycznego związania się z ta druga osoba’ zazwyczaj tylko z jednej strony…

  • Miałam ten temat na warsztacie w Wordzie i w życiu. Owszem, nie zawsze facet chce moczyć.
    Bez zobowiązań? To nie istnieje i masz racje. Ktoś będzie cierpiał, ktoś się wkurzy, ktoś zawsze będzie chciał bardziej, bo nigdy nie ma po równo. I skoro się trzymamy związku bez zobowiązań, to dlatego, że potrzebuemy jakiegoś wypełnienia emocjonalnego, a takie wypełnianie prowadzi do przyzwyczajenia i pojawiania się innych emocji.

    • Otóż to. Związek bez zobowiązań to nie związek. To proteza związku

  • Anita Ograbek

    Zgadzam się w stu procentach. Po co komplikować i seks nazywać „związkiem bez zobowiązań” ? Ale ludzie chyba wolą tak to nazwać, czują się z tym lepiej. „Bo jednak to jest jakiś związek, bo nikt mi nie zarzuci, że się puszczam”. Tłumaczenie się trochę przed samym sobą. Tak ja to rozumiem. Tylko nie wiem, po co się oszukiwać?

    • Znam kogoś kto trwa w takim układzie, nazywa to związkiem żeby ciocia na imieninach się odczepiła.

      • Anita Ograbek

        No właśnie. Jest to jakiś argument, ale jak dla mnie lepiej nazywać rzeczy po imieniu.

  • Partnerkę do związku bez zobowiązań to się znajduje za wycieraczką samochodu, szczególnie w centrach miast. A każda inna interpretacja to mydlenie oczu 🙁

  • Dokładnie, absolutnie nie ma czegoś takiego jak związek bez zobowiązań. Moi znajomi kiedyś próbowali w ten sposób i oprócz seksu nic ich nie łączyło. Potem on się zakochał, a ona powiedziała, że przecież miało być bez zobowiązań – byli przyjaciółmi, a w ten sposób relacja się rozpadła.