Muzyka

Czy warto jeździć na festiwale?

Written by Adrian Kwiatkowski

Jest lato a jak wiadomo to czas najlepszych festiwali, Open’er  już za nami, za chwilę Woodstock, na który próbuje się jakoś teleportować a zaraz potem Coke Live Festiwal, który zapowiada się również ciekawie.

Jestem typem człowieka, który ubóstwia koncerty, byłem na wielu, widziałem śmietankę polskiego rapu, całkiem dobre reggae, sporo genialnego punka. Słuchałem na żywo Gienek Loska Band, Farben Lehre, Gurala, 52 Dębiec, Pidżamę Porno a nawet zdarzyło mi się wysłuchać Kamila Bednarka. Klimat jaki tworzy się na koncertach jest niepowtarzalny ale to co serwują nam festiwale to jest jakiś kosmos. Tam grają różne zespoły, często prezentujące całkowicie inne style muzyczne, stąd na takiej imprezie można spotkać masę różnorodnych i pozornie nie mającego nic wspólnego ze sobą ludzi. Integracja jest przednia, wiadomo, trochę alkoholu i człowiek robi się otwarty na ludzi. Poznałem na koncertach kilkoro wariatów, z którymi bawiłem się przednio, do tej pory kontakt jest utrzymany, w tym roku mam nadzieję znowu zdobyć wartościowe znajomości.

Płock 2011

Płock 2011, teraz trochę wydoroślałem =)

Wybaczcie pikselki na twarzach ludzi ale zdjęcie było pełen spontan na upieprzonej Płockiej plaży w trakcie eventu z okazji 25-lecia Farben Lehre, nie znam ich ale gdybym ich miał okazję spotkać ponownie to zmieniłbym ten stan rzeczy na pewno.

Ta różnorodność ludzi na festiwalach jest genialna ale żeby nie było tak kolorowo należy też wspomnieć o możliwych minusach, właściwie to jednym. Za przykład posłuży mi Woodstock i koncert Prodigy, moi znajomi, którzy są stałymi bywalcami tego festiwalu od dobrych kilku lat zgodnie stwierdzili, że wtedy przyjechała cała masa naćpanych technomułów, chcących zobaczyć Prodigy. Nie dość, że sam koncert był słaby i robili raczej za support do Łąki Łana to ich ‚fani’ nadawali się do przyćpania, wychlania i ew burzenia do pozytywnych ludzi festiwalu, przecież jak można nie mieć koszuli z nadrukiem smoka, czy chuj wie czego. Tak więc pośród tej całej różnorodności można trafić na bandę wieśniaków, którzy zakładając badziewną koszulę do kompletu z białymi bucikami udają wielkich ludzi z miasta a tak naprawdę słoma z butów wystaje bardziej niż rolnikowi po koszeniu siana. Znajdzie się też sporo ludzi rozprutych jak stare szafy grające ale często są oni nieszkodliwi i sobie leżą upierdzieleni w błotku.

woodstock

Widok nie za przyjemny i sporo osób właśnie tak widzi chociażby Woodstock ale to jest myślę skrajność, są oczywiście akcje w błocie, no bo czemu nie? Jednak facet leżący w takim czymś to raczej rzadkość. Jeśli błoto to tylko tak.

źródło: wosp.org.pl

źródło: wosp.org.pl

Festiwale to nie tylko dobra muzyka, to genialna atmosfera, sam dojazd może być wielką przygodą, czasem nawet większą niż sam event. Pociąg na Woodstock jest epickim wydarzeniem, mówią że ten kto na festiwal nie pojechał szynami to tak naprawdę nigdy nie był na Woodstocku.

Jeśli zastanawiasz się czy warto pojechać na festiwal, odpowiem twierdząco, nie ma na co czekać, jedź, przeżyj przygodę życia. Gdybyś przypadkiem nadal się wahał to obejrzyj poniższe filmy z Woodstocku.


Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się dotrzeć na Woodstock i spotkam tam Ciebie, napijmy się razem piwa. Do zobaczenia.

  • Szatan

    Święta racja, nie mogę znieść ludzi tzw. „nie w klimacie”, którzy wypowiadają się o Woodstocku jakby to było miejsce gwałcicieli, ćpunów i alkoholików a także TYCH BRUDNYCH PUNKÓW I METALI. Sama jadąc pierwszy raz, stwierdziłam, że jest tutaj za grzecznie. Za grzecznie, bo telewizja, która pokazuje 7 osób paprających się w błocie na 100 tys. obecnych, jest żenująca. Prodigy zażądało barierek grożąc,że nie wystąpią. Później Owsiak przepraszał wszystkich Woodstokowiczy za zespół i powiedział,że to już się NIGDY nie powtórzy. A dresiarzy sadzących się do pogujących ludzi oraz sikających na namioty sąsiadów najchętniej wypieprzyłabym w kosmos.
    Woodstockowy pociąg to before festiwalu ;D Pozdrowienia od dziewczyny bawiącej się na poezji śpiewanej, trash metalu,psychorapie, punku i reggae ;))

    • Kwiatek

      Czyli jeśli mi się uda pojechać to widzimy się na wiosce Krishny? 🙂

  • Uwielbiam festiwale, koncerty i inne wydarzenia, na których jest zajebiście głośno muzyka. Są różni ludzie, co również bardzo plusuje, bo lubię poznawać ludzi, którzy całkowicie różnią się ode mnie. No i ta atmosfera! Niezapomniane wrażenia! 🙂

    Może do zobaczenia! 😉

    • Kwiatek

      mam nadzieję, że do zobaczenia. Jeśli będę pewien wyjazdu to postaram się zorganizować małe spotkanie czytelników jeśli znajdą się na Woodstocku.

  • Magda

    Fajnie, że poruszyłeś ten temat. Ja w tym roku jadę na Sunrise festival, byłam w zeszłym roku i bardzo mi się podobało. Wiem, zaraz ktoś powie, że przyjeżdżają tam same ćpuny, którym w zasadzie nie zależy na muzyce(takie właśnie opinie słyszałam zanim pojechałam tam po raz pierwszy w 2012-oczywiście od osób, które na nim nigdy nie były). Nie wiem jak inni, ja nie ćpałam, moi znajomi też nie ćpali, przyglądałam się z ciekawością innym ludziom i nie wyglądali na naćpanych (oczywiście mogli być, jednak nie zauważyłam nazwijmy to ich „podejrzanego” zachowania, które mogłoby na to wskazywać.). Mało tego- nie widziałam też żadnej pijanej osoby(a to już szybciej potrafię ocenić ;D ). Jedyne co pamiętam to fajna muzyka ,cudowne sceny, piękne oświetlenie, lasery, tłum tańczących ludzi(zresztą muszę przyznać, że byłam pod wrażeniem, bo sama impreza trwała 3 dni-ja byłam jednak tylko na jeden dzień teraz jadę na 2- od 18:00 a kończyła się … nie wiem ;), ja wyszłam z terenu festiwalu około 4:00 w nocy bo padałam na twarz ;D jednak inni dzielnie wytrwali pewnie jeszcze ze 2 h bo o tej 4:00 był tłum taki sam jak o godzinie 21:00). Nie byłam świadkiem żadnej sytuacji, która mogłaby mnie zgorszyć, przestraszyć(mam na myśli tu jakieś przepychanki itd). Pamiętam sympatyczne grono fanów Armina, którzy stali przy samej scenie, szczęśliwi, że mogli zobaczyć swojego idola – sam Armin to zauważył i zszedł na sam koniec ze sceny, podpisał się na fladze, chyba jakieś zdjęcia wspólne były…Nie wiem jak było w poprzednich edycjach festwalu, nie wiem ile ćpunów przyjeżdża na ten festiwal, jednak mogę zagwarantować, że duża część ludzi, przyjeżdża tam dla dobrej muzyki i fajnej zabawy. Jednyne co źle wpominam to zakwasy na drugi dzień i grupę chłopaków(na oko mieli 18 lat), którzy pchali się z piwem po samą scenę, oblewając nim przy okazji innych ludzi. Szkoda, że cały czas ten rodzaj muzyki kojarzy się właśnie z narkotykami.

    • Kwiatek

      Sunrise fajna sprawa, szkoda, że jest przed Woodstockiem bo też bym się chętnie wybrał ale być może ktoś z grona moich znajomych będzie jechał i zda mi relację.

  • Muzykę uwielbiam.
    Piwa się nie napiję bo nie używam. Na Woodstock nie jadę, słyszałem wiele niedobrego jednak (kropka).
    Dobra zabawa – ciekawe co dla kogo ona oznacza… ciekawe. Jak ją zdefiniować?

    • Kwiatek

      A nie chciałabyś jednak zweryfikować bezpodstawnych słuchów? W 99% wychodzą one od osób, które nawet obok Woodstocku nie przechodziły.

  • Magda

    Kurczę kurczę, niestety na Woodstock w tym roku nie uda mi się pojechać, mimo że bardzo chciałam…za rok muszę być, będę!

    • Kwiatek

      No rzeczywiście szkoda, mam w planach zrobić w tym roku małe spotkanie czytelników ze mną, jakieś piwo po ludzku 🙂

      • Magda

        Spotkanie to ty zrób po wakacjach, o xD

        • Kwiatek

          jeśli zajdzie taka potrzeba to kto wie

  • Zaciesz

    U mnie również pojawił się jakiś czas temu post czy warto jeździć na koncerty i jestem jak najbardziej za! Każdy powinien skosztować mocy festiwali i tego co tam się dzieje 🙂