Naszła mnie pewna refleksja po ostatnim tekście, w którym mianowałem się na krUla blongosfery. W zasadzie krzywda nikomu się nie stała, powiedziałbym że wyszło naprawdę dobrze.

Sam tekst już z w tytule sugeruje aby traktować go z przymrużeniem oka. Chciałem możliwie najlepiej ułatwić wam zrozumienie go, jednak nawet tak oczywiste podpowiedzi dla niektórych okazały się zbyt trudne do zrozumienia. Pojawiły się dwa komentarze, z których wylewa się żal, oczywiście nie mogło zabraknąć pocisków w stylu że mam chujową mordę czy innych słabych wjazdów, prób wbicia szpilek. Do tego doszło kilka przezabawnych wiadomości na maila, generalnie miałem niezły ubaw.

Po co ten wpis był?

To bardzo proste, chciałem pozbyć się z bloga osób, którym brak dystansu do świata i samego siebie. Nie chcę tu ludzi, którzy są zwyczajnie smutasami, lubią czytać o dołujących rzeczach i na pożegnanie próbują mi pocisnąć, nieudolnie bo nieudolnie ale próbują – pozdrawiam pannajoanna.

Ja jestem otwarty, odpisuje na wasze maile, każdemu zdołałem odpowiedzieć na jego pytania, dlatego pozwalam sobie segregować czytelników. Chcę mieć tutaj ludzi, którzy potrafią spojrzeć na świat z przynajmniej 2 perspektyw. Prawda jest taka, że nie wszystkie teksty tutaj były dosłowne i nie wszystkie będą, trzeba użyć czasem mózgu. Rozumiem, że reszta osób, która ze mną została nie ma z tym problemu.

Mimo wszystko poza dwoma komentarzami, kilkoma mailami mogę stwierdzić, że zdecydowana większość z was to dobrzy ludzie, z odrobiną dystansu do świata albo po prostu jak wam się coś nie podoba to sobie idziecie, bez zbędnych dyskusji. Co w tym konkretnym przypadku jest bardzo dobre, bo tutaj jest tak samo jak w życiu, nie ma co się pieprzyć i miziać, krótka piłka, idę albo nie idę. Nie trzeba składać mi oświadczeń, że masz mnie w dupie.

Jeszcze raz chciałbym podkreślić radość jaka mnie wypełnia, że jednak większość z was ma dystans do świata, widzi ironie, sarkazm i najzwyklejsze jajca. Już teraz wiem na pewno, że będzie nam razem z sobą dobrze.

Kto pisze?

Adrian Kwiatkowski

Mieszkam w Łodzi i jestem łysy z wyboru. Na blogu chcę Ci pokazać, że nic nie jest czarne lub białe, chociaż wciąż pozostaje jakieś.

7 komentarzy

Leave a Comment

Connect with Facebook

/* ]]> */