O zaniku męskości pisałem na tym blogu już tyle razy, że nie jestem w stanie tego zliczyć. Winne są kobiety, matki i sami mężczyźni. Jednak ostatnio zauważyłem jakąś kompletnie ograniczoną kontrofensywę, faceci nagle postanowili stać się macho.

Na początku pojawia się jednak jedno, bardzo ważne pytanie, czy macho to synonim męskości? No nie do końca jestem przekonany. Na pewno nijak do prawdziwego mężczyzny ma się obraz twardziela, który jakimś cudem jest uskuteczniany w młodych łbach.

Twardziel musi przede wszystkim:

1. Bluzgać
Jesteś twardy, twardy jak skała, Twoje słownictwo jest szorstkie, szorstkie jak dupa nosorożca. Właśnie dlatego co drugie Twoje słowo to kurwa, chuj, wypierdalaj, zajebałbym mu, jebane psy, chuj Ci w dupę, zajebać Ci w mordę? Urzekające, takie słodkie, równie zaawansowane jak kamień.

2. Poniżać
Masz 170cm wzrostu, spotykasz jakiegoś małolata 150cm, co zrobisz? Dojedziesz go, jesteś przecież koksem z 20cm obwodem bicepsa. Twoim ulubionym celem są oczywiście okularnicy noszący swetry z v-neckiem albo koszule w kratę. Najlepiej jak kilku kumpli gdzieś stoi i widzi, co by się czasem okularnik nie próbował bronić. Wiadomo w kupie siła, kupa śmierdzi, jej się nie tyka.

3. Ruchać foczki
Jako prawdziwy twardziel musisz penetrować wszystkie dziurki, nie ważne czy ładna, czy brzydka, zdrowa czy z syfem. Dziura to dziura, trzeba wchodzić, nurkować jak szambonurek. Następnie nie zapominasz pochwalić się o tym wszystkim kumplom, którzy po cichu Cię wyśmieją, bo sami tego potwora nie ruszyliby po ciężkich dragach, nawet patykiem z ebolą na końcu.

Tak właśnie zaczynają wyglądać trzy fundamentalne zasady bycia męskim. Oczywiście nie byłbym sobą gdybym tego nie skwitował.

Facet nie potrafiący opanować wulgaryzmów przy dzieciach i kobietach to tuman, buc i wulgarna karykatura gatunku męskiego, która powinna jak najrzadziej otwierać gębę. Ci, którzy w zwyczaju mają ponizanie słabszych to gnój, takie lamerstwo, które samo było bite i potrzebuje odreagować. Dymanie byle czego i byle gdzie jest równie ambitne oraz subtelne jak wygrywanie melodii pierdami. Reasumując taka męskość jest nic nie warta, godna tępienia i nie ma nic wspólnego z wizerunkiem prawdziwego mężczyzny.

Pragnę również dodać, że od takich przypadków bardziej męscy wydają się trzynastolatkowie, którzy są w stanie ustąpić miejsca koleżance w autobusie, chłopaczki którzy wciskają przyciski na przejściu na pieszych starym babciom, bo te po prostu nie ogarniają, że tak to działa, bo to nowe na wsi.

Umówmy się, męskość to nie tylko kilogramy mięśni i broda, to też styl bycia. Facet ma być oparciem dla kobiety, a gdy ta go nie szanuję powinien umieć równie sprawnie ją pożegnać, bo prawdziwy mezczyzna się szanuje. Prawdziwy facet jest gotów nieść pomoc, gdy widzi, że ta jest potrzebna, prawdziwy facet uśmiecha się subtelnie do kobiety, nie klepie najpierw nowo poznanej „Andzi” w dupę i nie rzuca tekstem ‘co tam maleńka, ruchasz się?’. Mężczyzna zdobywa.

Jeszcze jedno, kobieta nigdy nie płacze przez mężczyzne, ona płaczę za nim, bo tęskni.

Teraz wreszcie rozumiecie czym jest męskość?

Kto pisze?

Adrian Kwiatkowski

Kiedyś Łodzianin, obecnie warszawski słoik a tak naprawdę Tomaszowianin. Towarzyski ale introwertyk, zły ale dobry. Po prostu chodząca sprzeczność.

Leave a Comment

Connect with Facebook

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

22 komentarze

/* ]]> */