Ostatnimi czasy miałem okazje skosztować kurczaka z frytkami i surówkami wielu miastach. Próbowałem i doszedłem do pewnych wniosków.

W zasadzie powtarzalny był jeden schemat, im większe miasto tym gorsze jedzenie, ja pierdole jak mięso było zjadliwe to frytki były już po chuju fest, o surówkach szkoda mówić bo przypraw nie widziały, sucha kapusta nie jest o dziwo surówką – ciekawe czemu restauratorzy tego nie wiedzą? Przykładem niech będzie Łódź, wchodzę do najbliższego lokalu, w którym podają kebaby, fenomenalna obsługa, kelnerka szybko przy stoliku, zamówienie przyjęte, dość szybko otrzymałem sosy, sztućce i samo danie. Restauracja do tego momentu miała u mnie 10/10. Nic mi nie wadziło do momentu pierwszego kęsa. Ja pierdole to mięso jakieś tłuste ale zjadliwe, licząc że nie da się spierdolić frytek i surówek wziąłem się za nie w tej kolejności. Frytki niby chrupiące ale smak gumy do żucia, surówki to jakiś kurwa jebany koszmar. Jedna to sama biała kapusta, druga to czerwona kapusta a trzecie to pekińska z marchewką. Oczywiście 0 przypraw, zielenina jak dla królików. Bardzo podobne odczucia miałem w Warszawie czy we Wrocławiu. W tych miastach knajpa stoi na knajpie, konkurencja ogromna a serwują taką chujnie, wszystko ratują kelnerki, dzięki nim zapomniałem o tym wszystkim … if u know what i mean.

Natomiast w małych miastach jest na odwrót, często obsługa i czas realizacji zamówienia to koszmar ale samo danie jest orkiestrą dla naszego podniebienia. Tomaszów, w tym mieście serwują najlepsze kebaby w Polsce, bez jaj, nigdzie nie jadłem lepszego, można tutaj dostać też całkiem niezłą pizze ale jednak najlepszą zjemy w Opocznie. W Spale, naszej olimpijskiej wiosce mamy pub olimpijski ale jedzenie tam nie jest specjalnie dobre. Oczywiście wszystko zjadliwe ale mając porównanie z innymi sąsiednimi mieścinami szału nie ma, dupy nie urywa.

Wy też zauważyliście ten związek, że im większe miasto tym trudniej znaleźć dobrego fast fooda?

Kto pisze?

Adrian Kwiatkowski

Kiedyś Łodzianin, obecnie warszawski słoik a tak naprawdę Tomaszowianin. Towarzyski ale introwertyk, zły ale dobry. Po prostu chodząca sprzeczność.

Pozostaw odpowiedź Annie X

Connect with Facebook

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

10 komentarzy

  • Słuchaj, dotykasz ciekawych tematów, ale jedyne, do czego mógłbym się przyczepić – to ilość wulgaryzmów w tekście. Ja rozumiem – to Twój lifestyle, ale z wulgaryzmami jest, jak z cynamonem. Jak lekko okrasisz jabłko – będzie zajebiste. Ale jak przesadzisz, będzie niezjadliwe i zaszczypie w gardło. Oprócz tego – naprawdę ciekawie, ale tych wulgaryzmów, to naprawdę, polecałbym używać mniej. ;)

    • Ten blog już taki będzie, nie jestem kominkiem czy innym grzecznym blogerem. Gdy myślę kurwa bądź ja pierdole to piszę o tym.

      • Kominek grzeczny? Wiesz, ja go pamiętam jeszcze z tego okresu, kiedy nie był jeszcze tak sławny jak teraz i powiem Ci szczerze – „chujów” i „kurew” było na nim więcej niż w godzinnym dialogu dwóch przedstawicieli ortalionowego podziemia. ;)

        Poza tym, mimo swojej medialnej „grzeczności” nawet dziś potrafi przyznać, że kobiety nadają się tylko do robienia laski i mycia garów.

        Słuchaj – ja uważam, że to jest blog ambitny – i pewnie takich ludzi chciałbyś u siebie gościć. Takim językiem sprowokujesz swoich komentatorów do takich ekscesów, że w końcu zacznie Cię to męczyć. Oczywiście, zrobisz, jak zechcesz – to jest tylko moja sugestia. Natomiast szkoda czytać blog, który ciekawie wypycha do wierzchu pewne sprawy, jednak ktoś we wpisach czasami przesadzi z sypaniem polską łaciną. ;)

        • Z czasem może się to zmieni, grono czytelników nie jest ogromne ale póki co wierne. Wracając do kominka, mnie jego styl pisania nudzi.

          • Oj, z tym się nie zgodzę. Kominek posiada styl pisania, który pozwala bezboleśnie brnąć przez tekst. Owszem, posiada czasami słabsze teksty, ale generalnie stylu odmówić mu nie można, absolutnie.

        • Mi to się własnie podoba, użyję tu mojego sakramentalnego porównania – Z tym blogiem, i stylem pisania jego autora jest jak z polskim rapem. Pomijając to że ma wiernych wyznawców, dobrą kondycję to wulgaryzmy, występują tu nie po to by kogoś zgorszyć, a by uwydatnić emocje, plus jest (może nie aż tak ale…) kontrowersyjny.
          Ja na ślad tego bloga trafiłam przypadkiem, ale bardzo mi się podoba. Dziękuję.
          http://rapkulturategomiasta.blogspot.com/

  • Ja, szczerze mówiąc, swój ulubiony kebab mam właśnie w Łodzi, a w Tomaszowie jak dotąd nie trafiłam na dobry… Nie chcę tu zmuszać do reklamy, ale oświecisz mnie, który lokal przeoczyłam? :-)

/* ]]> */