Technologia

Lubię grać ale nie z Polakami

Written by Adrian Kwiatkowski

Ten tekst mógł się ukazać już dawno, w zasadzie na samym początku bloga bo nic się nie zmieniło, od wielu lat mam takie samo zdanie na ten temat, jeśli grać online to nie z Polakami.

Na początek opowiem wam jakim to nolajfem byłem kiedyś, swoją przygodę z grami online zacząłem z Counter Strikiem 1.6, byłem dobry, nawet bardzo dobry, grałem dla przyjemności na serwerach publicznych ale chętnie wchodziłem w mixy (gry rankingowe rankingowe Electronic Sport League) i mierzyłem się z naprawdę świetnymi zawodnikami, miałem okazję nawet rozegrać 2 mecze przeciwko złotej piątce (chłopaki z Polski, którzy wygrywali wszystkie międzynarodowe turnieje jak leci) – znalazłem ich gdzieś na ircu. Oczywiście wynik tych 2 pamiętnych rozgrywek dla mnie nie był najpomyślniejszy, szybkie bicie ale te emocje, ta radość. Grałem dużo, w wakacje potrafiłem obudzić się o 7 i grać do 5 rano następnego dnia – oczywiście 3 przerwy na toaletę, mycie i obiad. Taki stan mógł trwać kilka dni jeśli tylko miałem możliwość, potem chciałem mieć własne serwery publiczne do gry, założyłem więc forum, rozkręciłem wraz z bratem i znalazł się sponsor, miałem 2 serwery, dość popularne zresztą. Miłość do tej gry została we mnie do dziś, jednak teraz gram w nią raz na pół roku i nie ma "boom headshot".

Następnie przerzuciłem na Pro Evolution Soccer, w 6 część tej gry grałem dość długo przez sieć i wspominam to mile. Jednak nie było grania po kilkanaście godzin, wydoroślałem, głowa zaczęła mi chodzić za dziewczynami, zaczęły się jakieś imprezy, rozkręciłem sobie życie towarzyskie. Jeśli chodzi o gry i koniec epizodu PES6 to po niej nie było długo nic. Próbowałem wrócić do CS'a ale atmosfera panująca na niektóych serwerach mnie przerosła, dzieci wyzywające wszystkich od skurwysynów, chujów i pedałów, piszczące do mikrofonów tak, że nie nadążałem ich wyciszać, jedna wielka masakra, kultura młodego polskiego gracza jest tragiczna.

gra

Mniej więcej 2-3 lata temu znajomi pokazali mi League of Legends, moją nowa miłość gier online. Gram w to po dzis dzień, zaczynałem z polskim nickiem, który miał rozśmieszać rodaków, grałem jako "glowkapeniska" i wszystko było fajnie póki nie chcieli mnie za niego zbanować, co w tym złego nie wiem po dziś dzień. W porozumieniu z polskim wsparciem gry zmieniono mi nick tak abym nie stracił swojego konta – wszystko elegancko. Jednak po doświadczeniach z poprzednich gier postanowiłem wybrać nazwę, która nie ma ojczystego wydźwięku, dlaczego? Jeśli grając w Counter Strike'a trafiał mnie szlag czytając kupę młodocianych graczy, którzy wylewali swoją frustracje na czacie to w przypadku League of Legends szlag trafia mnie podwójnie. Nie bywałe jest jak nasi rodacy potrafią zniszczyć rozgrywkę, często występuje całkowity brak zrozumienia co do pozycji zajmowanych w grze. Oczywiście wyzwiska zaczynają się od błachym spraw, wystarczy że ktoś ma w nicku PL, z miejsca zaczynają się wrzuty przy użyciu łamanego angielskiego a i tak kończy się na ojczystych kurwach i szmatach. Co ciekawe ta cała sytuacja, zachowanie polskich graczy i ich negatywny wpływ na rozgrywkę doprowadził do tego, że na międzynarodowych serwerach jesteśmy postrzegani jak największe zło, zaraz obok Rosjan, którzy dotrzymują nam wiernie kroku.

Dlatego staram się powstrzymywać jak najdłużej od wszelkich komentarzy w trakcie rozgrywki, chyba że mnie ktoś atakuje werbalnie przez dobre pół godziny, wtedy czasem pęknę i puszczę wiązankę w stylu tej:

W ten sposób dołączam chwilowo do 'elity' polskiego światka gier. Staram się z tym walczyć ale przyznaje się, nie zawsze mi się udaje i płynę.

Szczerze mówiąc nie pamiętam abym spotkał się z takim zachowaniem ze strony graczy np z Niemiec, Szwecji czy Francji. Pogrywam czasem w TDU2 online (pewnie dlatego, że brakuje tam naszych) i tam ma miejsce naprawdę świetna rozgrywka, głupie zabawy podczas wspólnej jazdy samochodami, żadnych wyzwisk, żadnych problemów, czysta rozrywka.

Po tym wszystkim przychodzi mi do głowy jedno zasadnicze pytanie, czy my Polacy zawsze i wszędzie musimy siać zamieszanie? Nie potrafimy dogadać się między sobą? Do tego musimy wciągać w to wszystkich dookoła? Przecież jeśli nie potrafimy dogadać się w takich błahych sprawach jak wirtualna rzeczywistość to gdzie tu miejsce na porozumienie w prawdziwym życiu?

  • Anita Ograbek

    Taaak, jak mój kuzyn gra, to nie używa słuchawek… I jak pomyślę, że te dzieciaki się tak odzywają, to aż mi się słabo robi.

  • Kala

    Witam 🙂 Ja gram odkąd pamiętam i niestety muszę przyznać Ci rację. Najlepiej w ogóle nie wdawać się w pyskówki(o ile takie będą mieć miejsce), lepiej grać będąc głuchym na to co się dzieje(choć czasem jest bardzo ciężko). Najśmieszniejsze a zarazem najsmutniejsze jest to, że grają tam często dzieci…ledwo co odrosły od ziemi a wypowiadają się tak wulgarnie i agresywnie, że strach się bać co będzie jak dorosną. Pozdrawiam 🙂

  • Rembel

    Ja ostatnio postanowiłem pograć w cs 1.6. Zostałem zjechany przez 3/4 serwera jak kolesiowi powiedziałem „nie za maly na przeklinanie?” (TYPEK ROCZNIK 2004!!!). Kurwa jak zaczęli piszczeć w te mikrofony to mnie szlag trafiał. To, to chuj, powiedziałem ile mam lat (18, i tak niedużo) to pocisneli mi że mam 11 i używam jakiegoś cuda zwanego mutatorem głosu czymkolwiek to jest O.o. Chcieli mój fb to mówię, że nie dam, bo nie muszę im nic udowadniać, odp mnie rozjebała „KTO NIE MA FB!? KAŻDY MA!!! NIE MASZ FB, BO NIE MASZ ZNAJOMYCH I JESTEŚ DZIECKIEM!!!”, no kurwa. Nie wiem co to się porobiło. Wydaję mi się, że za dzieciaka byłem normalny w porównaniu do tych… No nie wiem jak ich nazwać naet, niedojebce wydaje się dobrym słowem. Żałosne też jest jest chwalenie się ile to sie lat nie ma, koleś ma 13 lat i uważa że jest zajebiście dorosły, gardzi młodszymi, bo debile jego zdaniem oraz gardzi starszymi, bo udają 18, 20 itd.-latków a wg. niego 10-latki czyli kategoria „debile”. Ja to mam 18 lat i się uważam za młodego, a tu 13-latek taki dorosły XD. Lubię pograć z kimś dużo mlodszym, ale nie z dużo młodszym niedojebcem (cs 1.6 to teraz rejon takich, na tę chwilę nie polecam)