Sex & Emocje

Dlaczego nie warto bać się zdrady?

Written by Adrian Kwiatkowski

Jest prawie czwarta nad ranem a ja dopiero kończę odpisywać na wasze maile, które zresztą zmotywowały mnie do napisania tego tekstu. Dzisiaj powiem wam o tym dlaczego według mnie nie warto obawiać się zdrady w związku.

***

W bliskich kontaktach między kobietą a mężczyzną seks nie jest najważniejszym aspektem, na pewno nie może być fundamentem tak poważnej relacji. Nie odbieram mu co prawda istoty, wręcz roli cementowania partnerów ze sobą, ale to miłość, uczucie którego nikt nie potrafi jednoznacznie określić, opisać, jest najważniejszym i ostatecznym budulcem związków. Właśnie to sfera uczuciowa powinna zaprowadzić nas do łóżka, nigdy odwrotnie.

***

Widzicie, ostatnio dostałem od czytelniczek sporo maili, w których piszą do mnie, że są znudzone swoim życiem erotycznym, że chciałyby spróbować seksu z kimś innym niż ich dotychczasowy partner. Oczywiście opisują one ‘nowe obiekty pożądania’ – co ciekawe są to zazwyczaj mężczyźni w związkach, często żonaci – i oczekują ode mnie porady, jak to zrobić, by miało to ręce i nogi. Ja nie zwykłem dawać wam w mailach rad, przedstawiam wyłącznie mój punkt widzenia na daną sprawę. Chociaż zdrad nienawidzę, to i na takie maile odpisuję. Cóż mogłem napisać w odpowiedzi? To bardzo proste, sugeruję zostawienie swojego dotychczasowego partnera, po co zostawiać na porządnym facecie bliznę? Skoro można iść uprawiać seks z kimkolwiek mając czyste sumienie, wystarczy się rozstać. Bądźmy dorośli proszę Państwa.

Zdrada jest jedną z najgorszych, jeśli nie najgorszą formą skurwienia się człowieka w relacji partnerskiej. Nie ma nic gorszego niż ofiarowanie swojego ciała osobie trzeciej, nie ma nic gorszego niż poszukiwanie uzupełnienia związku u osób, które nie mają z nim nic wspólnego.

Wiele razy pisałem czym według mnie jest związek, uświadamiałem wam, że to relacja w której obie strony pracują na to, aby ich uczucie było zdrowe, aby byli w stanie zbudować silne i mocne więzi między sobą. Wspominałem też o tym jak istotna jest komunikacja między partnerami. Jeśli w waszym związku brakuje jednej z tych dwóch cech, to możecie go bez żalu zakończyć, bo prawdopodobnie jest on nic nie warty. Smutne to ale prawdziwe, niestety kobiety mają problem z dostrzeżeniem tak oczywistych rzeczy, ba, mają one tendencję do wchodzenia w jeszcze większe szambo. Jakie? Chociażby związki ze wcześniej wspominanymi zajętymi mężczyznami, którzy na sam koniec wracają do swoich dotychczasowych partnerek (by za jakiś czas znowu je zdradzić) lub nie mogą się zdecydować na żadną z was. Szczerze mówiąc do tej pory zastanawiam się jak bardzo część z was musi mieć nasrane we łbie by brać pod uwagę rozbijanie rodzin, związków, tylko dlatego że jakiś facet podczas seksu w kiblu lub na stole powiedział, że Cię kocha, lub co gorsza nakręcił Cię zwykłą rozmową. Naprawdę nie rozumiecie, że chodzi tylko o wasze majtki? Nie ma nic więcej.

Właśnie dlatego nie ma sensu obawiać się zdrady w związku. Jeśli uczucie między dwojgiem ludzi jest prawdziwe, to nikt nie zdradzi, nie usłyszycie tłumaczenia ‘bo czułam się zaniedbana’ lub ‘byłem pijany’. Nikt kochający drugą osobę nigdy nie zaprosi do swojej intymności osób trzecich, nie zdradzi, a jeśli to się stanie, to bez żalu można takiego partnera bądź partnerkę zostawić. Miejsce śmieci jest na śmietniku, a nie w tuż obok was w łóżku.  

  • w ogóle nie warto się bać. czegokolwiek. tak dla samego bania się, jeżeli nic z tego strachu nie wynika. moim zdaniem strach jest sygnałem alarmowym, żeby podjąć jakieś działania. ważnym sygnałem alarmowym, którego nie powinno się bagatelizować. jak się boisz zdrady, to zastanów się dlaczego. zastanówcie się razem. i razem popracujcie nad wyeliminowaniem tego strachu. bo problem może być w związku (i taki problem najlepiej rozwiązać jak najszybciej) ale może też być tylko w jednej osobie, która z powodu np. przykrych doświadczeń z przeszłości nie potrafi zaufać.

    jeżeli kocha to nie zdradzi. jak zdradził to do widzenia. proste i oczywiste. chociaż czasami życie jest trochę bardziej skomplikowane. czasami ludzie wybaczają sobie zdrady, a przebyte wspólnie problemy w ostatecznym rozrachunku umacniają ten związek. a zdrada chociaż oczywiście jest zawsze winą zdradzającego (tak jak piszesz – nie chcesz z nim być, chcesz sypiać z innym to ok tylko najpierw go zostaw), to nic nie dzieje się bez powodu. i czasami powodem może być jakieś zachowanie osoby zdradzonej. no oczywiście to nie jest żadne wytłumaczenie zdrady. bo trzeba było pogadać zamiast zdradzać. zawsze lepiej pogadać przed, bo po może już być za późno.

    • Generalnie strach zmusza nas do myślenia, więc tylko głupcy się nie boją. Jednak są rzeczy, których obawiać się nie powinniśmy. Przykład? W tekście.

  • k4mgur

    jeżeli ktos sie boi zdrady, to znaczy ze ma cos na sumieniu. strach nie bedzie sie znikąd.

    • wg. mnie wiąże się to z brakiem poczucia własnej wartości, że nie jesteśmy wystarczająco ‚okej’

      • k4mgur

        miało być : strach nie pojawia się znikąd*.
        Owszem, to też na pewno ma wpływ.

    • Bullshit. Powodów strachu jest tak wiele, że nie można tego generalizować. Strach może być wywołany doświadczeniami osobistymi, rodzinnymi, środowiskowymi (dużo zdrad w otoczeniu, w którym się obracamy), niską samooceną oraz psychiczną słabością. Może być to także związane z plotkami i pomówieniami, które nawet osobę silną psychicznie potrafią naruszyć i wzbudzić jej podejrzenia. Wszystko zależy od poziomu zaangażowania i zaufania, jakim obdarza się drugą osobę.

      uhh, walnąłem wywód aż miło.

    • Owszem ludzie często patrzą na innych przez własny pryzmat, ale nie trzeba mieć niczego na sumieniu. Wystarczy nigdy nie być w poważnym związku.

      • Albo wystarczy być zdradzonym przez kogoś wcześniej i robi się często automatyczne przeniesienie lęków do nowego związku… To chyba nawet najczęstsze zjawisko :-/

  • nnnn

    mocny tekst ..

  • Normalnie aż skomentuje :-) Oczywiste jest, że się zgadzam. Z zakończeniem przede wszystkim. Choć wiadomo, że jak się kocha, to człowiek jednak trochę z automatu się boi utraty partnera…to faktycznie nie ma sensu bać się zdrady. Poza tym sam w sobie strach niczego nie zmieni, chyba że na gorsze – jak się np. jeszcze będzie robić sceny, wypytywać czy szperać w mailach czy smsach – bo facet jeszcze się wkurzy i faktycznie odejdzie lub zdradzi ;-)

  • Marta Łukasik

    Krótko, zwięźle i na temat. Takie konkrety lubię. Dziękuję.

    Ps. Czytałam dzisiaj o świcie na telefonie, wszytko śmiga jak ta lala ;)

  • Bożena Jędral

    Bać można się tylko w dwóch przypadkach: nieznanego (nie wiem co mnie czeka) i znanego (znam konsekwencje). Czy mogę powiedzieć, że się boję? Nie. Czy bym zabiła? Prawdopodobnie oboje.

  • Ewelina

    Pierwszy raz zgadzam się z jakimś blogerem w 100%.

  • Karolina

    pojęcie miłości już dawno zostało określone, moja ulubiona definicja to „dwa punkty z gwiazdką”
    1. chcesz dla ukochanej osoby dobra i tylko dobra, żeby była maksymalnie szczęśliwa
    2. koniecznie chcesz uczestniczyć w szczęściu tej osoby, być jak najbliżej niej, a najlepiej być dawcą jej szczęścia, nie liczysz się ty tylko ta ukochana istota, kompletny brak egoizmu
    * odpadają osoby takie jak: cudzy małżonek lub partner, ksiądz, zakonnik/zakonnica, osoba z którą kompletnie nie da się zbudować związku z różnych przyczyn itp.
    i miłość to nie uczucia, bo one są niestałe i przemijają, miłość to świadomy wybór- tą konkretną osobę chcę kochać, zapewnić jej szczęście bez względu na trudności, do końca świata. uczucia jedynie towarzyszą miłości ale nią nie są ;)

  • Zajebiście konkretny tekst. I świetne podsumowanie tych wszystkich ludzi z inteligencją i emocjonalnością przeciętnego krzaka rozbijających cudze rodziny.

  • Kajka

    Czytam wiele blogów, Ciebie od pół roku i śmiało mogę powiedzieć, że jesteś blogerem z chyba najciekawszą osobowością. Bardzo żonglujesz własnym wizerunkiem na blogu, raz jesteś miły i potulny, innym razem nieco grubiański, ale zawsze stanowczy. W Twoim szaleństwie jest cholernie dobra spójność i chyba zazdroszczę Twojej dziewczynie takiego faceta.

  • Najlepszy Twój tekst, łysy ;) sedno 100% :)

    • Widzisz jaki umysł nocowałaś? :D

      • Wiedziałam co robię, że zachowałam pościel. Niedługo będę ją na aukcji opychać niczym całun! :D

  • Agata

    zostałam zdradzona jak się okazało, kilka razy z różnymi kobietami, kiedy to mój partner był w stanie upojenia alkoholowego. On przyszedł powiedział mi o tym i zakończył związek. Po pewnym czasie że tak powiem.. chciał do mnie wrócić, w gruncie rzeczy wybaczyłam mu, jesteśmy już jakiś czas, a obecny związek jest zupełnie inny niż poprzedni, ten człowiek się zmienił. Jest zupełnie inaczej. Jest lepiej, nasz związek kwitnie, a ja nie byłam nigdy tak szczęśliwa. Czytając tego posta przypomniałam sobie wszystko. I zaczęłam się obawiać o moje szczęście w przyszłości. Człowieku :D Jesteś tak negatywnie nastawiony do tematu zdrad, że na moment przestałam wierzyć, że ludzie się zmieniają. Mimo wszystko będę brnęła w to dalej, mam nadzieję, że nie będzie tak jak zawsze, że on nie popełni tych samych błędów :)

    • kindybalwk

      jesteś głupia i będziesz zdradzana…

  • So true…
    Zdrada jest rzeczą, której nigdy bym nie wybaczył. Nie ważne z jakich byłaby ona powodów. No i oczywiście sam nigdy nie zdradziłem i nie zamierzam.

  • Dziękuję Ci za ten wpis. Sama często łapię się za głowę, gdy patrzę na nasranie w głowach innych. Przykład z bliskiego mi kręgu sprzed paru lat. Znajoma poszła na studia do Krakowa i poznała tam faceta. To typowe. Mniej typowe jest to, że ów facet miał rodzinę, żonę, dzieci- kilkuletnie. Ale rodzinę porzucił dla tej znajomej. I co na to jej matka? Na prawo i lewo trąbiła, jaka to dumna z córki, że „ma takie powodzenie”. No, japierd… Jak tak można? Pochwalać to, że ktoś rozbił związek? I to wszyscy ludzie z wyższym wykształceniem, bogaci… Nie rozumiem tego i nie zrozumiem.

    Dlatego dobrze, że powstają takie teksty jak Twoje. Przywracają wiarę w to, że są jeszcze osoby, które myślą „normalnie”.

    • Znajoma rozbiła? A ten facet co, mózgu nie miał?

    • ewa

      z całym szacunkiem, ale to nie kochanka ślubowała przed ołtarzem tudzież w urzędzie albo po prostu w związku tamtej kobiecie…tylko ten facet i to on jest odpowiedzialny za swój związek i to ON go rozbił – nie z tą ok, zrobiłby to z inną.

  • Julials Sos

    haha, zabawne. co prawda z czescia tego artykulu sie zgodze, zwlszcza z poczatkiem akapitu zaczynajacyego sie od slow:”Wiele razy pisalem czym wedlug mnie jest zwiazek (..).ale spora czesci jakos nieprzyjemnie razi prmitywizmem. „nasrane we lbach by brac po uwage rozbijanie rodzin …”? zrodlo!! gdzie jest zrodlo rozbicia rodziny, w kobiecie?dobra kobieta nie zrobi nic by ja rozbic i nie mowie tu o olaniu faceta, a facet? to jego rodzina, jego decyzje i jego wina jesli do rozbicia dojdzie. kurwa, to takie proste. obwinianie kobiet jest zalosne. oczywiscie sa rozne kobiety ale ta generalizacja jest po prostu prosta,.no i oczywiscie kluci sie ze stwierdzenie w ostatnim akapicie, ze kiedy ktos kocha to nigdy nie zdradzi.jesli zdradzi to taka osoba jest smieciem.wiec na samym poczatku mamy smiecia – faceta, ale jakos to pewnie kobieta z niego smiecia zrobila.haha. jej naiwnosc moze polegac na tym, ze tego smiecia nie widzi. ale to wszystko takie proste nie jest. brak w tym artykule inteligencji i spojrzenia z perspektywy i ze zrozumieniam roznorodnosci ludzi i przypadkow.zwykla subiektywna opinia.ok , Twoje zdanie ale czemu ublizajace, nic wspolnego z konstruktywna krytyka nie majace. zwykle stereotypowe stwierdzenia.ktore nie moglyby miec miejsca w zwiazku osoby pracujaej nad tym by uczucie bylo zdrowe,i gdzie komunikacja jest istotna. bleh. to dopiero powiedziales!!

  • dmx

    Daobry tekst. Ja też sporo czytałem po tym jak i mnie to doświadczenie kopnęło w dupę i długo się zastanawiałwem, czy to ja jestem pieprznięty, za dużo wymagam i zamiast zakceptować fakt haosu życiowego pogodzić się z tym, czy też poszukiwać logiki i odpowiedzi na pytanie co jest ok a co nie jest. Cieszę się, że jest więcej ludzi którzy myślą podobnie jak ja. Nawet jeśli powody istnieją, należy o tym mówić, bo druga strona może ich nie dostrzegać(jak w moim przypadku). Potem takie skurwienie jest nie do wymazania i odrobienia w żadnej formie zadośćuczynienia, nie ma wytłumaczeń, argumentów. Ranę wyleczy czas ale pamięci o niej nic nie wymaże. Oczywiście nowy, szczęśliwy związek może pomóc, ale zawsze pozostaje uraz, który ma wpływ na kolejne kroki w życiu. Jestem facetem, który zakładał związek na całe życie, jak uczucie to bez granic, znaczenie słów na dobre i złe jest święte, poświęcenie, rodzina, itd. miały dla mnie piorytetowy wymiar. Osoba, której ufasz i traktujesz jak samego siebie, odłancza się i oddaje innemu a to co było jest tylko przeszłością. Chyba nie wymagam zbyt dużo. Ludie rozmawiajmy, my faceci też mamy emocje, gdybym chciał tylko nimi się kierować to musiałbym wziąć siekierę i ubić oboje na miejscu.

  • Zuza

    Cholernie mocny tekst. Twardy, momentami faktycznie, aż wulgarny, by nie powiedzieć prostacki…

    Do wczoraj miałam kochanka… (samotny już facet bez zobowiązań)… To w moim życiu jest ktoś, kogo zdradziłam… Powody zdrady w skomplikowanej relacji, nie są nigdy proste i oczywiste…ale zdrada jest zawsze zdradą-to kurestwo w najczystszej postaci…

    Jak na ironię, weszłam tu, bo chciałam sobie przypomnieć „żelazne zasady dobrego lodzika”…bowiem mimo związku, w którym to ja kocham bardziej…od półtora roku nie uświadczyłam miłości cielesnej… to nie jest wytłumaczenie mojej zdrady tak jak i nie jest jej wytłumaczeniem fakt, że najpierw zdradzona zostałam ja… moja zdrada była konsekencją jakichś zdarzeń… ale nie może być nimi usprawiedliwiona… Co więcej kochanek okazał się kochankien doskonałym, po raz pierwszy w moim życiu erotycznym czerpałam prawdziwą przyjemność z seksu…cholernie dobrego seksu, z facetem, który wiedział jak sprawić mi przyjemność…

    Ale w moim życiu to serce decyduje o moich działaniach, wyborach… Nie cipka…a Twój tekst zdał mi z tego sprawę… „nie ma nic gorszego nic ofiarowanie swojego ciała osobie trzeciej”, „miejsce śmieci jest na śmietniku a nie w łóżku obok nas”… Nie widziałam tego w ten sposób… Od dziś tylko tak chcę to widzieć…

  • lati

    klikając na ten tekst spodziewałam się ideologi zdradzaj, a potem mów, że ta zdrada nic nie znaczyła:) Cholernie miłe zaskoczenie:) Mam takie same poglądy. Ostatnio wiele osób stara się mnie przekonać, że zdradę trzeba wybaczyć. Co wybaczyć? Gdyby chodziło o sam akt seksualny (porównuje to powiedzmy do gimnastyki) to można by się było zastanawiać, ale akt seksualny w momencie gdy jest się w związku, nigdy nie jest samym seksem. Jest jeszcze miłość, zaufanie, wspólne chwile, plany, wsparcie… Zdrada równa się deklaracji, że te wszystkie „dodatki” do seksu nie mają znaczenia. A jak nie mają znaczenia to po cholerę związek – no chyba, że ktoś traktuje partnera na zasadzie taniej/ego prostytutki/żigolaka.

  • ewa

    jest coś gorszego – oddanie każdej swojej radości, sukcesu, bólu smutku najpierw osobie trzeciej albo tylko osobie trzeciej – to zdrada na poziomie którego wybaczyć się nie da – co z tego że jest świetny seks tylko dla tej jednej

  • Dobrze, że napisałeś ten tekst. Udostępniam dalej i pozdrawiam :-)

  • Kirin

    Dobra, wszystko pięknie i zgadzam się z Tobą w stu procentach, ale jedno mi wadzi: sugerujesz dość mocno w całym tekście, że zdrada to rzecz typowo kobieca, a tu się nie zgodzę: obie płcie zdradzają i w obu przypadkach jest to tak samo obrzydliwe i niedojrzałe.