Jedzenie

Jedzenie w dużych miastach?

frytki
Written by Adrian Kwiatkowski

Ostatnimi czasy miałem okazje skosztować kurczaka z frytkami i surówkami wielu miastach. Próbowałem i doszedłem do pewnych wniosków.

W zasadzie powtarzalny był jeden schemat, im większe miasto tym gorsze jedzenie, ja pierdole jak mięso było zjadliwe to frytki były już po chuju fest, o surówkach szkoda mówić bo przypraw nie widziały, sucha kapusta nie jest o dziwo surówką – ciekawe czemu restauratorzy tego nie wiedzą? Przykładem niech będzie Łódź, wchodzę do najbliższego lokalu, w którym podają kebaby, fenomenalna obsługa, kelnerka szybko przy stoliku, zamówienie przyjęte, dość szybko otrzymałem sosy, sztućce i samo danie. Restauracja do tego momentu miała u mnie 10/10. Nic mi nie wadziło do momentu pierwszego kęsa. Ja pierdole to mięso jakieś tłuste ale zjadliwe, licząc że nie da się spierdolić frytek i surówek wziąłem się za nie w tej kolejności. Frytki niby chrupiące ale smak gumy do żucia, surówki to jakiś kurwa jebany koszmar. Jedna to sama biała kapusta, druga to czerwona kapusta a trzecie to pekińska z marchewką. Oczywiście 0 przypraw, zielenina jak dla królików. Bardzo podobne odczucia miałem w Warszawie czy we Wrocławiu. W tych miastach knajpa stoi na knajpie, konkurencja ogromna a serwują taką chujnie, wszystko ratują kelnerki, dzięki nim zapomniałem o tym wszystkim … if u know what i mean.

Natomiast w małych miastach jest na odwrót, często obsługa i czas realizacji zamówienia to koszmar ale samo danie jest orkiestrą dla naszego podniebienia. Tomaszów, w tym mieście serwują najlepsze kebaby w Polsce, bez jaj, nigdzie nie jadłem lepszego, można tutaj dostać też całkiem niezłą pizze ale jednak najlepszą zjemy w Opocznie. W Spale, naszej olimpijskiej wiosce mamy pub olimpijski ale jedzenie tam nie jest specjalnie dobre. Oczywiście wszystko zjadliwe ale mając porównanie z innymi sąsiednimi mieścinami szału nie ma, dupy nie urywa.

Wy też zauważyliście ten związek, że im większe miasto tym trudniej znaleźć dobrego fast fooda?

  • Słuchaj, dotykasz ciekawych tematów, ale jedyne, do czego mógłbym się przyczepić – to ilość wulgaryzmów w tekście. Ja rozumiem – to Twój lifestyle, ale z wulgaryzmami jest, jak z cynamonem. Jak lekko okrasisz jabłko – będzie zajebiste. Ale jak przesadzisz, będzie niezjadliwe i zaszczypie w gardło. Oprócz tego – naprawdę ciekawie, ale tych wulgaryzmów, to naprawdę, polecałbym używać mniej. ;)

    • Squelop

      Ten blog już taki będzie, nie jestem kominkiem czy innym grzecznym blogerem. Gdy myślę kurwa bądź ja pierdole to piszę o tym.

      • Kominek grzeczny? Wiesz, ja go pamiętam jeszcze z tego okresu, kiedy nie był jeszcze tak sławny jak teraz i powiem Ci szczerze – „chujów” i „kurew” było na nim więcej niż w godzinnym dialogu dwóch przedstawicieli ortalionowego podziemia. ;)

        Poza tym, mimo swojej medialnej „grzeczności” nawet dziś potrafi przyznać, że kobiety nadają się tylko do robienia laski i mycia garów.

        Słuchaj – ja uważam, że to jest blog ambitny – i pewnie takich ludzi chciałbyś u siebie gościć. Takim językiem sprowokujesz swoich komentatorów do takich ekscesów, że w końcu zacznie Cię to męczyć. Oczywiście, zrobisz, jak zechcesz – to jest tylko moja sugestia. Natomiast szkoda czytać blog, który ciekawie wypycha do wierzchu pewne sprawy, jednak ktoś we wpisach czasami przesadzi z sypaniem polską łaciną. ;)

        • Squelop

          Z czasem może się to zmieni, grono czytelników nie jest ogromne ale póki co wierne. Wracając do kominka, mnie jego styl pisania nudzi.

          • Oj, z tym się nie zgodzę. Kominek posiada styl pisania, który pozwala bezboleśnie brnąć przez tekst. Owszem, posiada czasami słabsze teksty, ale generalnie stylu odmówić mu nie można, absolutnie.

        • Mi to się własnie podoba, użyję tu mojego sakramentalnego porównania – Z tym blogiem, i stylem pisania jego autora jest jak z polskim rapem. Pomijając to że ma wiernych wyznawców, dobrą kondycję to wulgaryzmy, występują tu nie po to by kogoś zgorszyć, a by uwydatnić emocje, plus jest (może nie aż tak ale…) kontrowersyjny.
          Ja na ślad tego bloga trafiłam przypadkiem, ale bardzo mi się podoba. Dziękuję.
          http://rapkulturategomiasta.blogspot.com/

  • Annie

    Ja, szczerze mówiąc, swój ulubiony kebab mam właśnie w Łodzi, a w Tomaszowie jak dotąd nie trafiłam na dobry… Nie chcę tu zmuszać do reklamy, ale oświecisz mnie, który lokal przeoczyłam? :-)

    • Ten co powiedział

      Ankara na Jana Pawła? Chociażby ten.

      • Annie

        W sumie to tej Ankary nie wspominam jakoś nieprzyjemnie. Chyba muszę dać jej drugą szansę. :-) Dzięki za odpowiedź.

        • Ten co powiedział

          Powodzenia ;) W sumie sam muszę ich odwiedzić, dawno mnie nie było.