Lifestyle

Tytuł? Nie wiem, nie znam

Written by Adrian Kwiatkowski

To nie jest moja najlepsza doba, minęło zaledwie 15 minut od jej rozpoczęcia i zdążyłem się już potężnie wściec. Nie mogę skupić się na jednym konkretnym zadaniu, próbowałem siąść do posunięcia w przód nowego szablonu dla bloga ale też zero jakiejkolwiek akcji. Dosłownie wpatrywałem się w to 10 minut i nie wiedziałem za co się zabrać, dlatego zostawiłem to, wyłączyłem i spróbowałem znaleźć coś łatwiejszego.

Coś łatwiejszego

No i tutaj zaczyna się rodzić kolejny problem, co może być łatwiejsze i jak to znaleźć? Nie chcę mi się spać, jest zdecydowanie za wcześnie dla mnie żebym unosił się w marzeniach sennych. Uznałem, że muzyka może mi pomóc znaleźć to coś albo chociaż uspokoi mnie i nie będę reagował złością na moją niemoc. Ostatnio miałem ogromną ochotę na słuchanie Green Day’a, chyba mi się to przejadło, przeglądam swoją listę ulubionych na youtube – bo zazwyczaj tutaj słucham muzyki – i nie widzę nic, dosłownie nic ciekawego co by mnie zainteresowało, zatrzymało przy sobie dłużej niż 10s. AC/DC nie, Slipknot nie, Nirvana nie, Led Zeppelin nie, to może rap? Luc nie, Paktofonika nie, Ak-47 nie, MGK nie, Eminem nie, 2Pac nie … no do cholery wszystko na nie. Na szczęście jeśli chodzi o muzykę to mam coś takiego, że gdy bardzo mnie już ciśnie to jakimś cudem trafiam na coś co daje mi chwilę wytchnienia tym razem padło na grupę Scorpions.

A zadanie?

Zadania nie znalazłem, szukanie muzyki można uznać za jakąś konkretną czynność ale niezbyt to kreatywne i wymagające. Dlatego zacząłem pisać tekst, mogłem napisać o dzisiejszych perypetiach w Łodzi czy w podróży ale kogo to właściwie obchodzi? Nie jestem żadnym guru, nie jestem celebrytą, nikt z was mnie nie zna – nie licząc części moich znajomych, która chętnie czyta to co piszę – więc dlaczego miałoby was obchodzić to, że w busie przez ponad godzinę słuchałem największych kretynek pod słońcem, przysłuchiwałem się ich rozmowie, nie mogłem tego nie robić, siedziały tuż za mną a nie umiały cicho rozmawiać, nie dość, że brzydkie to jeszcze mega irytujące, za co spadły dziś na mnie te gromy?

Kiedy zaczynałem pisać była godzina 00:15 teraz jest 00:32, coś robię, czyżbym znalazł swoje zadanie, które pozwoli mi się wyzbyć tego czegoś co we mnie siedzi, tam w środku i próbuje ze mnie wyleźć? Możliwe, w ciągu 17 minut a właściwie już 19 udało mi się pozbyć tego stwora, złego mnie, może to pisanie pozwoliło mu odejść albo to te rozmowy o dupie marynie na facebooku i stwierdzenie jednej z nowo poznanych koleżanek.

no kurwa! ZAJEBISTY WYWIAD!!!!!

No ja myślę, nie po to się gimnastykuję, wymyślam sobie w głowię o czym bym mógł zrobić wywiad, z kim i o co chciałbym pytać. Nie żebym zawsze się głęboko zastanawiał nad tym co piszę, czasem przychodzi mi to tak po prostu, piszę i jest, tak jak teraz. Zdarza mi się oczywiście, że tekst jest tak gówniany a po przeczytaniu go dwa razy kategoryzuje go jako gówno, które nie może ujrzeć światła dziennego, nie może nawet wymknąć się po nocy bo jak jakaś zmora to przeczyta to będzie usiłowała popełnić samobójstwo, a ja przecież nie lubię samobójców.

W zasadzie myślałem, że ten wpis skończy się na pierwszym akapicie, tak go zostawię i może przy dobrych wiatrach popołudniu napiszę jakieś uzupełnienie albo zostawię go tak jak jest i tyle. Ja jednak dalej piszę, ciągle się produkuję i nieskromnie coś stwierdzam.

ej dobry ten tekst

Takie pisanie właściwie o niczym, zaczęło się od tego, że byłem wściekły, w trakcie tekstu puściło mnie, Scorpionsi dają czadu w moich słuchawkach a ja znalazłem jakieś zajęcie, które zrealizuję od początku do końca, przecież nie wiem czy ten tekst skończy się wraz z najbliższą kropką, a może coś po niej jeszcze napiszę? Wyszedł pytajnik na zakończenie wiec kropki nawet nie widać ale wiem, że jest już 00:50

  • Aśka

    Pościk również klasycznie zajebisty :3

    • Kwiatek

      nie może być inaczej