Lifestyle

Łódź, kurwa

Łódź
Written by Adrian Kwiatkowski

„Łódź, kurwa!” – cytatem z kwestii Pazury w filmie Ajlawju zacznę mój kolejny wpis. Niedziela, jadę na moją uczelnie, jest rano, piździ niemiłosiernie ale jestem dobrej myśli, wyjeżdżając z mojej niedalekiej mieściny nic mnie nie wkurwia. Panowie od rana sypią piach na chodniki, żeby nikt sobie nie wypierdolił na nich zębów, aż dziw przecież to niedziela.

[embedplusvideo height=”440″ width=”550″ standard=”http://www.youtube.com/v/IJ2kvZpJ_BU?fs=1″ vars=”ytid=IJ2kvZpJ_BU&width=550&height=440&start=&stop=&rs=w&hd=0&autoplay=0&react=1&chapters=&notes=” id=”ep9122″ /]

Czar prysł gdy wsiadłem do busa by udać się w magicznie denerwującą podróż do Łodzi. W busie oczywiście ni chuj nie było miejsca, zdarza się, wkurwiające jest to, że jedna z drugą wytapetowana pinda ma problem, że stoisz i ona nie widzi gdzie jedzie? Szczerze mówiąc miałem ochotę zapytać czy lustra w domu też nie widzi ale po co się wpierdalać z białego rana w bezsensowne dyskusje. Pierdole, zakładam słuchawki jadę dalej. Tak dojechałem do Łodzi, ucieszony że mogłem wyjść z tego sardynkowozu bo po drodze weszła jedna Pani, chyba prosto z obory udała się na busa bo jebało przekosmicznie.

Tak więc pierwszy krok poza pojazd i prawie gleba, kurwa mać chodniki oblodzone, że ja pierdole. Stoję i robię jakieś piruety obok tego ŁDK i przeklinam w myślach. Nie ma rady, trzeba dojść na przystanek. Po 10 minutach udała mi się ta sztuka ale chuj mi z tego skoro okazało się, że nie mam biletu a kupno go o 7 w niedzielny poranek graniczy z cudem, a autobus tak czy siak za 20 minut, myślę pójdę dalej albo zrobię sobie spacerek. Tyle kurw co pod nosem powiedziałem zanim doszedłem do 500m odcinka chodnika, który nie był oblodzony nie zdążyłem wypowiedzieć przez moje całe życie. Dopiero w okolicach Galerii Łódzkiej dało się w miarę normalnie iść, tak że nie wyglądało to jak spacer gościa z dwiema lewymi nogami. Oczywiście wchodzę w przejście podziemne, grupa dresów od rana koczuje i szuka ofiar – chuj im w dupę po stokroć. Do mnie się posapał jeden, spojrzałem, pierdole idę, więc poszedłem. Wychodzę z tej podziemnej nory i chuj znowu lód, stoi oczywiście gość z taczką, na której jest piasek, szufelkę ma, myślę zaraz będzie napierdalał piachem, przejdę. Taki chuj! Stoi pali fajkę a jak go zapytałem czemu nie sypie, przecież ktoś sobie może tutaj kulosa złamać to ten ładnie odparł „po co się męczyć skoro na dziś zapowiadają 5 na plusie?”, zwątpiłem poszedłem dalej odpierdalając rewię na lodzie. Wkurwiłem się, myślę pierdolę, nie będę szedł bocznymi drogami, pójdę ulicą nożowników – tak mam na myśli Piotrkowską – tu, ku mojemu zaskoczeniu jeszcze kilku gości kończyło rzygać po sobotniej imprezie a lód był prze chuj. Wtedy zacząłem kurwić już głośniej, musiałem dać upust swojej irytacji. Na dodatek przede mnie wyskoczył jakiś głąb, który zapierdalał całą szerokością chodnika i ni chuj go nie szło minąć. Minę miałem chyba seryjnego zabójcy, bo gdy się odwrócił i spojrzał na mnie to stanął pod ścianą i poczekał aż przejdę. Po pół godziny chodu doszedłem na uczelnie, zrobiłem co miałem zrobić i czas wracać do domu.

Po wyjściu poza campus mojej szkółki pierwsze co zrobiłem to spojrzałem na chodniki, jest lód czy nie? Na szczęście gość od taczki miał rację, było na plusie i wszystko roztopiło się w pizdu, dało się iść. Więc żwawym krokiem udałem się na busa, który był tym razem pusty, mogłem usiąść gdzie chcę, rozjebać się na siedzeniu i czekać na powrót do domu. Coś pięknego.

Jaki z tego morał? Łódź na przywitanie bombarduje Cię wszystkim co najgorsze, dresami w co drugiej bramie, pojebusami w tramwajach oraz autobusach, oblodzonymi po chuj chodnikami ale najgorsza ze wszystkiego jest szarość bijąca od tego miasta, podrapane kamienice, szanowna Pani menel litościwie prosząca Cię o fajkę bo ją skręca. To  jest smutne miasto, dziesiątki klubów, galerie handlowe i inne miejsca służące rozrywce mu nie pomogą. Łódź zawsze będzie szara i ponura.

PS. W moim rankingu najchujowszych miast świata wciąż niedościgniony lider.

  • Łukasz

    Ciekawie, wybierałem się kiedyś do Łodzi ale jak widać nie ma po co.
    A jeśli chodzi o chujowe miasta to dość nie ciekawie wypada Wałbrzych. Ciemno, brudno, patologia i zero perspektyw na życie, co najwyżej praca w fabryce margaryny.

    • Squelop

      Łódź jest dobra dla lansiarzy.

    • dirty_fork

      i nie ma rzeki…