Lifestyle

Kochanie chodź po t-shirt dla Ciebie i milion rzeczy dla mnie, tak przy okazji

Written by Adrian Kwiatkowski

Dzisiejszy wpis mógłby być o zbożu, bo to przecież ostatnio bardzo popularny temat. Ja jednak nie chce zawierać głosu, wszystko zostało powiedziane na innych blogach, portalach i forach, nic nowego nie dodam. Na szczęście dzisiejsza pogoń za prezentem sama stworzyła okazje na spłodzenie tematu dzisiejszego wpisu.

Pewnie większość z was było w dużym centrum handlowym, dla mnie to jeden niekończący się ocean wkurwienia. Jeśli facet idzie zakupić elektronikę, książkę, buty czy pochłonąć jakiegoś hamburgera to jest całkiem znośnie, udaje się w konkretne miejsce, dość szybko znajduje cel, jeśli mu odpowiada to kupuje, wychodzi. Kwintesencja konsumpcji.

Co jeśli jednak nie idziesz sam tylko z jakąś kobietą i nie po najnowszy ejplowy gadżet tylko po t-shirt? Przychodzi mi do głowy tylko jedno słowo, piekło. Zacznijmy od początku, zastanawialiście się nad ułożeniem asortymentu w sklepie odzieżowym? Jak to zazwyczaj wygląda? Damskie, dziecięce i na samym końcu pod ścianą męskie. Normalnie mężczyzna zazwyczaj wie co chce kupić a jeśli nawet nie to szybkim rzutem oka ocenia towar i zostaje bądź wychodzi. Chyba że, chyba żeeeeeee towarzyszy mu kobieta… niestety w takim przypadku zanim dojdzie się do ‚męskiej’ części sklepu to ta ginie w gąszczu topów, sukienek i nie wiadomo czego jeszcze. Wybierze coś dla siebie, pomimo braku miejsca w szafie i wyda niepotrzebnie pieniądze. Jest to oczywiście wersja optymistyczna, przy której mężczyzna nie traci zbyt wiele czasu, jednak w moim przypadku wygląda to zazwyczaj tak, że stoję w swojej części, słucham miliarda argumentów dlaczego miałbym kupić gejowską bluzeczkę a nie tamten normalny t-shirt a gdy już na cokolwiek się zdecyduje to towarzyszka zakupów ginie w dziale damskim i tracę czas bo jej jest potrzebna zielona bluzka nr 174512. Tylko dwie kobiety nie sprawiają mi mordęg podczas zakupów, moja siostra i jedna ze znajomych. Te to nawet się nie obrażają jak im powiem, że bluzka, która wg. nich jest dobra to w moim przekonaniu wygląda jak idź stąd i nie wracaj. Wtedy takie zakupy bywają nawet przyjemne.

Dlaczego właściciele sklepów odzieżowych tak karzą mężczyzn? Co my wam zrobiliśmy? Wiem, że zysk jest najważniejszy ale żeby na takie katusze skazywać? Chociaż kto wie, patrząc na obecnych mężczyzn role powoli się odwracają …