Lifestyle

Hardkor i Disko

Written by Adrian Kwiatkowski

Koniec świata jest ponoć bardzo blisko, tak mówią. Słyszeliśmy to z wielu różnych źródeł, jak nie Majowie to jakiś przychlastany i niespełniony jasnowidz, jedno jest pewne, kiedyś to wszystko jebnie a być może już się sypię.

Jak to już? Armagedon znamy pod wieloma postaciami, jeźdźcy apokalipsy, najazd kosmitów, inwazja zombie, wojna nuklearna i setki innych przyczyn. Przynajmniej tym karmią nas media (trochę o masowym medialnym kretynizmie), niestety wszystkie informacje, którymi starannie jesteśmy wypełniani są zazwyczaj zbędne. Co mi po transmisji z przejazdu Matki małej Madzi z aresztu na salę rozpraw albo co wniesie mi do życia informacja, że Coca-Cola „odchudza” plastikowe butelki? Obejrzyjcie dowolne wiadomości, przeczytajcie dowolne mainstreamowe strony informacyjne, czy przynajmniej 1/4 wiadomości nie jest po prostu zbędna? Dlaczego nigdzie nie chcą nas informować o tym, że rząd wręcz dyma przeciętnego Kowalskiego i Nowaka? Ja mam tylko prawo domyślać się skąd takie podejście mediów do ludzi, wy za pewne też macie swoje teorię.

Jednak coś z tym Armagedonem i co mają do tego tytułowe Hardkor i Disko? Jeżeli coś niszczyć to najskuteczniej jest zacząć od środka. Często owoce z zewnątrz wyglądają idealnie, niczym żywo wyciągnięte z reklamy telewizyjnej ale po obraniu okazują się zepsute, gorzkie, kwaśne i śmierdzące. Coś zaczyna Ci powoli świtać? Ja odnoszę wrażenie, że cywilizacja wcisnęła przycisk autodestrukcji, który powoli niczym cichy zabójca wykańcza wszystko co może nas wyratować a na samym końcu dostaniemy po łbach my, ja i Ty. Nie ma litości, nie ma wybacz, coraz mniej rozsądku, za dużo w tym wszystkim nienawiści, zazdrości i kierowania się bezsensownymi ideami. Otaczający nas świat wypełniony jest po brzegi a wręcz tworzy się na nim menisk wypukły, na który składa się ten cały syf, brak jakiegokolwiek sensu, ładu i składu. Coraz więcej bezmyślnych hedonistów, samowystarczalnych feministek, nadgorliwie broniących swoich praw mniejszości. Przykładów są miliony, szkoda tylko, że ludzie łykają każdy podany na tacy kit jak gupiki karmę dla rybek. W obecnym świecie jest coraz mniej miejsca dla ludzi działających pod wpływem własnych przemyśleń, wszystkim kierują mechanizmy, wstajesz rano, myjesz zęby, idziesz do pracy szkoły, tam wykonujesz ciągle te same zajęcia, wszystko robisz mechanicznie, nawet Twoje przebywanie z rodziną jest pewnym mechanizmem, pojedziesz do wujka Staszka to wiesz, że z nim trzeba wypić bo inaczej się nie da, wiec chcąc czy nie nastawiasz się na to, że wrócisz napierdolony do domu. Poza tym czy nie podążasz za trendami? Nie chcesz wyglądać modnie, używać gadżetów, które są aktualnie trendy? Rozejrzyj się dookoła i popatrz co wokół Ciebie leży. W moim przypadku jest to sprzęt grający, telefon z Androidem, laptop, na którym piszę ten wpis i kilka innych bzdetów, bez których w zasadzie nie potrafię żyć. Bez telefonu czuje się jak bez ręki, bez komputera prawie tak samo, dobrze że skarbonka na drobniaki jest w kształcie cycków to trochę załamuje ten pospolity widok.

Chociaż bardzo chciałbym wyłamać się z tego jakże chujowego stanu kiedy wiem, że bez natychmiastowego kontaktu ze światem jestem stawiany na końcu tego szarego i nudnego jak flaki społeczeństwa to nie mogę. Jaki to paradoks, że mówię o tym jak bardzo mamy rytą banie przez media, przez nasze najbliższe otoczenie, które jest poryte przez kogoś innego a sam temu ulegam. Widzę to ale doskonale wiem, że pewnym rzeczą nie da się zapobiec. Nasza cywilizacja jest uzależniona od ułatwiania sobie życia, no bo faktycznie problemem zaczyna być wyjście i pogadanie na mieście ze znajomym, przecież dużo łatwiej jest włączyć skype, gadu-gadu, facebooka czy złapać za telefon, powiedzieć co trzeba i się rozłączyć. Wszystko cacy, tylko takie ułatwienia miały nam pomagać a nie zastępować pewne zachowania społeczne. Jak tak dalej pójdzie to część mężczyzn będzie wolała sobie gruchę walić do pornosa bo stwierdzą, że to lepsze niż seks z kobietą. Nie wierzysz? Na forum o2 znalazłem o to taką wypowiedź „wole walić konia niż miec dziewczynę do seksu nie tracisz czasu na okres i bóle głowy i najważniejsze nikt nie domaga się dzieci. – ajipode”.

To właśnie jest hardkor i disko. Wszystko kręci się wokół chujowych ideałów. Wódka a nie sorry whisky jest teraz na topie, imprezy i za grosz jakiejkolwiek autorefleksji. Idealna, pozbawiona tarcia, równia pochyła prowadząca ku zagładzie. Nie mówię, że mamy żyć jak świętoszki, taki chuj, nie mam zamiaru wcale mówić Ci jak masz żyć ale chciałbym żebyś czasem zastanowił się nad tym co robisz i czy oby na pewno chcesz tego.

Dlatego kolejny raz apeluje do Ciebie czytelniku abyś nie pozwolił na zdominowanie siebie innym, nie pozwól na pozbawienie Cię własnego ja, nie stawaj się tym kim inni oczekują abyś był, bądź sobą. Popełniaj błędy podejmując własne przemyślane decyzję, dokonuj sukcesów za sprawą własnych działań a nie mechanicznie wyuczonych ruchów. Jeśli nie spróbujesz zatrzymać uderzającego w Ciebie natłoku idiotyzmu, braku jakichkolwiek ideałów to zapowiadany tak rychło koniec świata będzie się zbliżał. Wówczas wtedy będziemy ukarani przez siebie, nie przez żadnego boga, sami doprowadzimy do obalenia wszystkiego.

  • Powinni ten tekst obowiązkowo czytać w szkołach, puszczać w tv, radiu itd. tylko, że znowu dobre stacje radiowe nie są już „spoko”. Jak widzę rówieśników i nie tylko, którzy słuchają jedynie radia internetowego gdzie leci sama muzyka, w dodatku nie zbyt ambitna, a na hasło piątkowa lista przebojów programu trzeciego patrzą się jak na debila, to nie widzę przyszłości dla tego kraju. Śmiem twierdzić, że w krajach zachodniej Europy nie lepiej..

    Tak trzymaj! Pozdro

  • Karolina Mielnik

    Ten wpis bardzo nawiązuje do mojego poprzedniego komentarza do wpisu Jesteś żolnierzem. Ludzie powoli stają się robotami, przyszłe pokolenia nie będą znały uczuć, jeśli ten świat nadal będzie szedł w tym kierunku co teraz. Człowiek już sam nie wie kim jest.. „jak usłyszeć siebie spośród śpiewu tłumów” to juz chyba nierealne..

  • lukasz

    Szkoda tylko że ten, do którego jest skierowane to przesłanie, nigdy nie wejdzie na tego bloga i tego nie przeczyta. Świat się kończy, to prawda. Jesteśmy nieźle sterowani i ogłupiani.

    Wyobrażacie sobie wojnę? Niby na polskim i historii temat przewałkowany od góry do dołu. Niby gramy w battlefielda czy inne cody. Ale kto dziś pójdzie na wojnę? Chyba właśnie te dresy w bramie… I wszystko dupnie.