Cały czas zastanawia mnie i dziwi fakt jak bardzo ludzie pozwalają sobą pomiatać. Cholernie boli mnie, że masa moich rówieśników zadowala się ochłapami, twierdzi że tak jest lepiej i nie warto nic zmieniać.

Przeciętny dwudziestoparolatek najpierw daje sobie wmówić, że tylko i wyłącznie studia dadzą mu pewność otrzymania dobrej oraz stabilnej pracy. Gdy już skończy te studia to pozwala pracodawcy na wlepienie sobie umowy o dzieło, jakiejś zleceniówki, która jest przedłużana co miesiąc a przy okazji widnieje na niej kwota 1600PLN netto. Co gorsza, szczytem marzem okazuje się pensja w wysokości 2000PLN netto. Nie, nie mówię, że to złe zarobki, one są niezłe, szczególnie w realiach wsi i małych miast, ale taka kwota i szczyt marzeń? 

Po drugiej stronie barykady stoją millenialsi, którzy nie chcą robić nic, lub wydaje im się, że z zerowym doświadczeniem mogą zarobić 10 000PLN. No niestety tak to też nie działa, zresztą z moich obserwacji wynika, że te osoby mają cholerną skłonność do życia pod kreską, pożyczyć, jak się uda to oddać, jak się nie uda, to udawać, że nie wie się o co chodzi. Nie bez powodu przy deptakach widać coraz więcej placówek udzielajacych kredyty, a rotacja wśród znajomych jest przeogromna. 

parka

Zdaję mi się, że jesteśmy cholernie naiwnym pokoleniem. Nie dotknęło nas nic, większość urodziła się już w Polsce demokratycznej, dorastała pod skrzydłami rodziców, którzy chcieli dać dziecku wszystko, czego sami nie mieli w komunistycznej ojczyźnie. Wydawać by się mogło, że to idealny moment na to aby pewnie wejść do szerokiego świata. Niestety, dajemy się dymać bardziej niż wszyscy inni. Zadowalami się łaską pracodawców, a zamiast walczyć o swoje potrafimy wydusić ciche "oj tam oj tam", co wynika też z ogromnego niedoinformowania i nieznajomości swoich praw.

Wydajemy dużo, niekiedy więcej niż mamy, dajemy wciągać się w pułapkę konsumpcjonizmu, wierzemy że szczęślwi będziemy tylko i wyłącznie wtedy gdy będziemy coś mieli, nowy telefon, nowe maxy albo wycieczkę na kredyt. 

Jak temu przeciwdziałać?
Na początek warto się po prostu ogarnać i zastanowić się, czy np nowy telefon jest nam faktycznie niezbędny i czy jest sens pakować się w kolejne koszta. Idealnie byłoby zainteresować się podstawowymi rzeczami, chociażby prawem pracy, tak by wiedzieć co Twój szef może, a czego tak naprawdę już nie. Na pewno w wielu przypadkach okaże się, że wcale nie musi być tak ciężko. 

Świetnym pomysłem jest też praca nad własnymi finansami, sam coraz lepiej sobie radzę w tej kwestii, ale mam jeszcze sporo niedociągnięć. Chociaż widzę nieustającą poprawę i kontrolę nad swoimi wydatkami. Potrafię powstrzymać się przed zakupem nowej gry, jestem w stanie mocno wydłużyć wymianę sprzętu na nowy jeśli nie jest pilnie potrzebny, a co najważniejsze mocno obciąłem wydatki na jedzenie. Szczerze mówiąc tutaj chyba najwięcej pieniędzy uciekało, batonik, cola… i nagle znika 200pln w miesiącu. 

Bardzo ważna jest też świadomość tego co się dzieje dookoła was. Moim zdaniem każdy z nas musi ustalić sobie hierarchę potrzeb. Warto wiedzieć co jest istotne w życiu, co musi się zadziać, co ma pierwszeństwo przed wszystkimi innymi rzeczami. Jeśli nasze pokolenie nie zda sobie z tego sprawy to historia nazwie je pokoleniem zatraceńców. Nikt z nas chyba tego by nie chciał, prawda? 

Konkrety
Jeśli chodzi o finanse to warto swoją konkretną przygodę w tym temacie zacząć od lektury blogu Michała Szafrańskiego  – www.jakoszczedzacpieniadze.pl 
Znam Michała osobiście, to jest człowiek orkiestra i z pełną odpowiedzialnością polecam jego materiały, sam z nich korzystam. Przy okazji warto wspomnieć, żę za miesiąc premierę będzie miała jego książka "Finansowy Ninja". To świetny czas by poznać to co jest na blogu, a potem wiedzę zgłębić książką.

Planujmy od razu większe zakupy, zazwyczaj lepiej są przemyślane i nie dochodzą do nich żadne niespodziewane wrzutki. Ja obecnie sporo kupuję przez Internet. Dlaczego? Wychodzi taniej, przy okazji pozwolę sobie wam polecić wszelkiego typu porównywarki cen. Ja zazwyczaj korzystam z Ceneo

Jeśli chodzi o pracę, to na pewno warto zajrzeć tutaj www.mpips.gov.pl/prawo-pracy/  i od czasu do czasu przeczytać co się zmieniło. Dobrze jest być na bieżąco ze zmianami, dzięki temu pracodawca nas niczym nie zaskoczy. Pamiętajcie, nie chodzi o to by patrzeć komuś na ręce i robić na złość. Chodzi o to by być świadomym zmian i znać swoje prawa. 

No i pamiętaj, co by się nie działo nigdy nie jesteś sam. Szukaj ludzi zmagających się z podobnym problemem, dzielenie się doświadczeniami i cennymi radami to najcenniejsze co można otrzymać od drugiego człowieka.