Komentarz

Polak zaradny, Polak skąpy!

polska
Written by Adrian Kwiatkowski

Tak jak nie trawię Łodzi to zazwyczaj właśnie to miasto jest inspiracją na moje wpisy. Nie inaczej jest tym razem.

Maszeruje jak co poniedziałek na autobus. Standardowo wchodzę do sklepu o wdzięcznej nazwie „Promilek”, nie kupuje tam porannego browara ale jakieś gumy do żucia i od czasu do czasu energetyka. Usilnie łudzę się, że otworzy on moje zaspane oczęta, tak właśnie było dzisiaj. Nic specjalnego, poranek tak zwykły, nudny i pospolity, każdy z was ma podobne.

Jednak wszystko nabrało kolorów gdy na swojej drodze spotkałem pewną babuszkę wraz z wnuczką kombinującą jak dostać się na ulicę Zachodnią autobusem kupując przy tym jeden bilet. Głową tej operacji była zdecydowanie babcia, najpierw wysłała wnusie po bilet do kiosku tuż obok przystanku a następnie zdradziła jej swój niecny plan. Robiła to na tyle cicho, że było słychać jego treść w promieniu dobrych 5m. Wszystko opierało się na tym, że babcia miała udawać prawie całkowicie głuchą a wnusia miała być z innego kraju i nawijać po angielsku. W tym momencie sobie myślę, kurwa kobieto, widać że nie jesz gruzu na obiad, wnuczka dobrze ubrana i szkoda wam 1.80zł na drugi bilet? Ja pierdole. Odszedłem na chwilę, sam potrzebowałem kupić bilety. Powróciwszy miałem okazję wysłuchać instruktaż babci na temat jak jej podopieczna powinna się zachowywać w trakcie rozmowy z kanarami. Usłyszałem, że w razie zapytania o dokumenty tożsamości ma mówić w języku angielskim, że są na uczelni bo ona teraz zaczyna studia i wyrabiają jej w ten sposób legitymację studencką. Zmyślne, prawda?

Ogółem plan był nieźle dopracowany, babcia nie zwróciła uwagi tylko na jedną rzecz. Kontrolerzy MPK też mogą mówić po angielsku i jeśli usłyszy 1 zdanie od ów wnuczki to prawdopodobnie od razu się skapnie, że jest ona pełnej krwi słowianką z polski i lecą z babcią w chuja. Niestety po chwili podjechał mój autobus i nie znam zakończenia tej historii. Nie mniej jednak babcia udowodniła, że mamy chyba we krwi wrodzone skąpstwo. Jednak z drugiej strony jakie zmyślne podejście do tego czynu.

Jadąc na uczelnie jeszcze chwilę myślałem o tym co usłyszałem a potem pomyślałem o naturalnej zaradności jaką prezentują Polacy. Niemiec jak mu się spieprzy wiertarka to rzucą ją do kosza i jedzie po nową, my natomiast ją rozkręcimy, wymienimy najczęściej szczotki, które się zużyły i dalej operujemy wiertarką, która służy nam latami. Tak jest w zasadzie ze wszystkim, jak coś się spieprzy, nie ważne czy to samochód (bo kto nie słyszał o jeździe na rajstopach w zastępstwie pasa klinowego) czy też awaria w trakcie remontu. Zawsze jesteśmy w stanie coś zaradzić, niekiedy chwilowo, innym razem długotrwale, nie zawsze dobrze ale jednak po swojemu i po kosztach.

Jesteśmy naprawdę zaradni i te proeuropejskie zachodnie państwa mogą się od nas uczyć a i tak pewnie nigdy nie zdołają osiągnąć naszego poziomu w tej jednej dziedzinie. Warto wspomnieć słowa Adolfa Hitlera, naszego kata, tyrana, on o Polakach mówił tak:

„Polacy są najbardziej inteligentnym narodem ze wszystkich, z którymi spotkali się Niemcy podczas tej wojny w Europie… Polacy według mojej opinii, oraz na podstawie obserwacji i meldunków z Generalnej Gubernii, są jedynym narodem w Europie, który łączy w sobie wysoką inteligencję z niesłychanym sprytem. Jest to najzdolniejszy naród w Europie, ponieważ żyjąc ciągle w niesłychanie trudnych warunkach politycznych, wyrobił w sobie wielki rozsądek życiowy, nigdzie niespotykany.
 
Na podstawie ostatnich badań, powadzonych przez Reichsrassenamt uczeni niemieccy doszli do przekonania, że Polacy powinni być asymilowani do społeczności niemieckiej jako element wartościowy rasowo. Uczeni nasi doszli do wniosku, że połączenie niemieckiej systematyczności z polotem Polaków dałoby doskonałe wyniki”
 

Zresztą Napoleon Bonaparte mówił o nas w podobnym tonie, jeśli uważasz, że nie da się czegoś zrobić zostaw to Polakom. A ty uważasz, że jesteśmy zaradni?

  • Piotr

    Fajny wpis, można prosić o źródło cytatu? Pozdrawiam

  • Nie jestem do końca przekonany, czy tytuł posta (nota bene bardzo ciekawego) jest adekwatny do tego co autor chciał powiedzieć. Co jak co, ale Polacy nie są skąpi. Jak trzeba to mają gest. Czasem aż za bardzo. Bardziej bym się skłaniał ku słowu „cwany”. Bo babcia cwaniara kombinowała jak tu wyruchać zakłady autobusowe (czy jakkolwiek je nazwać). Gdyby była skąpa to by namawiała wnuczkę na wyprawę „z buta”.

    Pod sloganem „Polak zaradny, Polak cwany” podpisuję się wszystkimi kończynami 🙂

    • Ten co powiedział

      jesteśmy skąpi w Polsce, z drugiej strony za granicą kosmicznie rozrzutni, może faktycznie nie przemyślałem tytułu do końca …

      • Tak czy siak wiemy o co chodzi. Zgadzam się z przesłaniem 🙂