Kikuty

Stres, energetyki i brak wiedzy. Maturę czas zacząć!

Studia, sesja, nauka
Written by Adrian Kwiatkowski

Większość z was zapewne jest już po maturze (tak jak ja), mała garstka właśnie się do niej przygotowuje a niedobitki napiszą ją w przeciągu 2-3 lat. Jak to właściwie jest z tym egzaminem dojrzałości, naprawdę jest taki trudny?

Nie wiem kto tak stwierdził, ja do 2 swoich egzaminów podszedłem na nieziemskim kacu – matematyka i ustny polski – i zdałem, szczerze mówiąc niespecjalnie się też przygotowywałem, coś tam gdzieś zajrzałem i tyle. Matura ogólnie była przezabawna, pierwszego dnia pojawił się jakiś nieznany gość, który miał pisać w mojej grupie, skurczybyk się nawciągał czegoś bo nie ma opcji żeby nawet w stresie go tak trzepało, tuptał tymi nóżkami, nie mógł wysiedzieć. Było też kilku, którzy byli bladzi jak ściana i kompletnie nie radzili sobie  ze stresem, np na ustnym angielskim jeden ze znajomych ponoć pół egzaminu przedukał po polsku – tak to stwierdziła komisja. Ja zrobiłem jeden błąd, zamiast pogoda powiedziałem kelner, ja pierdole ale siara była, co prawda się poprawiłem ale po dziś dzień pamiętam, tak samo jak wcześniej wspomniany ustny polski, nie dość, że skacowany byłem to jeszcze wpadłem bez przygotowania. Jednak zdobyłem absolutne minimum, które powinno się mieć na tym egzaminie (75% bo jest prosty i banalny) i to bez jakiegoś większego wysiłku.

Na maturach prócz minimalnej wiedzy ważne jest logiczne myślenie, wtedy można wybrnąć z każdej sytuacji, nawet na tej matematyce jeśli rozwiązujesz zadania i czegoś nie wiesz to przeglądasz z automatu wcześniejsze bo może tam będzie coś co Ci rozjaśni umysł (zazwyczaj jest). Z głową na karku nie da się tego upierdolić, także liczę, że nieliczny czytelnicy, którzy są właśnie w trakcie pisania polskiego podołają.

Powodzenia maturzyści i pamiętajcie, że po egzaminach czeka na was srogie picie.