Kikuty

Polacy to wieśniacy

Written by Adrian Kwiatkowski

Dzisiejszy wpis dedykuję wszystkim wieśniakom. Wbrew pozorom nie mam tutaj na myśli ludzi mieszkających na wsiach, wieśniak to stan umysłu, to buractwo, które dzisiaj widziałem kolejny raz.

Cały dzień miałem na coś ochotę, dlatego postanowiłem wybrać się do jednego z większych marketów. Nic nadzwyczajnego, każdy zna ten stan, wszedłem do sklepu i dalej nie wiedziałem na co mam ochotę dlatego postanowiłem dokładnie przyjrzeć się temu co leży a przy okazji ludziom.

Tak więc zacząłem przyglądać się klientom, szczerze mówiąc nigdy tego nie robiłem, zazwyczaj gdy wchodzę do sklepu to skupiam się na zakupach a nie na ludziach, którzy są obok mnie. Nie lubię marnować czasu przy wertowaniu półek i słuchania z sfrustrowanych ludzi. Dzisiejsze, wyjątkowe obserwacje przyniosły pewne wnioski, Polacy to banda wieśniaków.

Idę sobie alejką z warzywami i owocami, zauważyłem melony, myślę sobie mam 22 lata i nigdy tego badziewia nie jadłem, wezmę sobie. Pochodzę, wybieram ładnego,ładuje w wózek, chcę odjeżdżać ale mój wzrok przykuwa kobieta przy winogronach. Co robi? Normalnie to patrzy się czy owoc nie jest podgnity, bierze się ile trzeba i do wózka ale gdzie tam. Ta wieśniara stoi przy tym stoisku, rozgląda się i skubie te gałązki, jedna za drugą, patrzy tylko czy nikt nie widzi i żre! Wreszcie zauważyła, że się na nią bezczelnie patrzę rozzłoszczonym spojrzeniem, tak wiec przestała jeść, urwała jedną gałązkę i oczywiście nie żadną z tych, które przemieliła w połowie swoimi obrzmiałymi ustami, wzięła nową i odeszła. Pierwsze co sobie pomyślałem, to "kurwa mać co za burak" ale co poradzę. Ochrona w sklepie jest, jak widać nie zawsze działa skutecznie.

Owoce owocami ale dosłownie ten sam numer zrobił facet z opakowaniem ciastek, zbunkrował się między paletami z napojami i słodyczami, otworzył jakieś wafelki, wpieprzył połowę i odszedł. Oczywiście zostawiając resztę gdzieś między napojami.

W ciągu 40minut w sklepie zauważyłem te 2 osoby, buractwo i cwaniactwo, które w moich oczach jest poniżające, uwłacza tym ludziom. W  życiu takiego numeru nie wykręciłem a pogrzebałem dzisiaj w sieci i ku mojemu przerażeniu okazało się to całkiem normalne dla ludzi. Dla mnie to zwykła kradzież, ja nigdy niczego nie gwizdnąłem, rodzice mnie tak wychowali, że nie ma o takich rzeczach mowy. Wbito mi do łba, że jak coś chcę to mam sobie zapracować a jak na to nie mam to muszę się wstrzymać tyle ile trzeba ale pod żadnym pozorem nie kraść bo to plami mój honor, krzywdzi moje nazwisko.

Dziwi mnie reakcja ludzi na widok takiej akcji, no ja się wkurwiam, jestem w stanie podejść i zwrócić uwagę, spojrzeć się chociaż groźne a reszta? Przechodzi obojętnie obok bo to nie ich sklep. Pominę straty sklepów bo po coś mają ochronę i kamery a jak sobie nie radzą to wymienić agencję ale sam fakt, że idę kupić winogrono i widzę 1/4 nadgryzionych gałązek, i do tego nie wiem czy ten, który wymacał pewnie i tak wszystkie był zdrowy a może jakiegoś syfa od takiego delikwenta złapię? Bo wymacał owoce swoimi brudnymi łapskami, które nie wiadomo gdzie były.

PS Melon jest genialny.

melon

  • Asia

    Tekst trafiony w sedno! Widząc takie akcje dostaje białej gorączki, a w głowie pojawia mi się tylko tekst:
    Nie ogarniam, Jezus Maria,
    Nie ogarniam, nie
    Zamiast głowy wieża ciśnień
    Zamiast jednej głowy – dwie
    Nie ogarniam Jezus Maria,
    Nie ogarniam, nie
    Ściana płaczu, ściana śmiechu
    Zamiast jednej ściany – dwie
    Załamanie nerwowe, dzwoń po pogotowie
    Załamanie nerwowe, po pogotowie dzwoń.
    (Maria Peszek, Nie ogarniam)

    Śmiać się, czy płakać? A to Polska właśnie…

    • magdanazimno

      Boli mnie Polska, wisi mi krzyż…

  • Magda

    Masakra! Ja nie byłam nigdy świadkiem takiej sytuacji(może właśnie dlatego, że nie przyglądam się ludziom w sklepie). Niestety nasze społeczeńswo coraz bardziej mnie rozczarowywuje.

  • klaudia

    jak myślisz, że wymacane brudnymi, tłustymi, polaczkowatymi rękoma owoce to problem to chyba nigdy nie widziałeś jak potrafią zmacać bułki w sklepie, pracuję w dosyć dużym samie więc niestety jestem tego świadkiem dzień w dzień, i te dzieci i ich rodzice święcie przekonani że jak wejdą na shopping to że im się należy zeżreć wszystko co mają po drodze i dać bez wstydu stertę papierków, bo przecież dziecko nie mogło wytrzymać.

    • Kwiatek

      jak płacą za to to pół biedy ale potrafią zeżreć i zostawić na półce nie płacąc za to.

  • mlodaa

    tekst musze przyznac konkretny, czesto sama zastanawialam sie nad tym skad w nas polakach bierze sie taka mentalnosc, zazwyczaj kazdy albo cwaniaczy albo narzeka, jest zima marudzimy ze tesknimy za latem, sa upaly tesknimy za zima.. moze ma ktos z was jakas teorie skad sie to bierze? ja zostalam troche inaczej wychowana, zazwyczaj staram sie doceniac kazdy dzien. pozdrawiam :)

  • Muszkieter

    Zakazany owoc ciągle krąży mi nad głową.
    Nie tłumaczę buraków. Ich miejsce jest w ziemi :)

  • Ja

    a idź pan w huj…

    choć muszę się przyznać że sam kiedyś zjadłem nie płacąc klatkę czekolady na wagę – bo chciałem wiedzieć czy dobra gdyż nigdy takiej nie kupowałem dotychczas…co prawda kupiłem później kilka tabliczek ale…jedną klatę zjadłem bez zapłaty – tzn jestem burakiem?