Kikuty

Na nowy rok

Written by Adrian Kwiatkowski

Wczoraj był dzień, gdzie spora część ludzi popłynęła i to dość mocno, w tym ja, zaliczyłem 2 imprezy, niektórzy mówią o 3. Gdy rano się obudziłem (tak po 11) czułem się jak tygodniowa padlina, nie miałem kaca ale te helikoptery mnie dobijały.

Pomyślałem o blogu, ale nie że coś na nim napiszę, tylko o tym jakim desperatem trzeba być żeby próbować coś pisać pierwszego stycznia po takiej ilości wody gazowanej pitej z kieliszków. Leżałem, leżałem i bałem się podnieść, myślałem że wyrżnę orła, zebrałem się w sobie i wstałem, ogarnąłem się, odpaliłem komputer, Spotify zaproponowało mi na dzień dobry Ninę Nesbitt z kawałkiem Stay Out, nie znałem wcześniej, polecam. Następnie włączyłem facebooka i dałem status, który jest równie zabawny, tajemniczy jak i żałosny.

Potem sprawdziłem telefon, miliard życzeń, na które nie byłem w stanie odpisać, trochę słabo ale co zrobić? Wreszcie wszedłem na maila blogowego żeby przeczytać 2 najmilsze maile od czytelników jakie ostatnio dostałem, nawet nie chodzi o to że wypisane w nich jest, że jestem zajebisty, że mój blog jest inspirujący dla niektórych, że mój styl pisania i podejście do sprawy jest takie inne. Wiecie co było w tym zajebistego? Przeczytać, że pomimo pewnych przeciwności, pewnych trudności w życiu macie jaja by stawić im czoło, powalczyć, blog jest tylko iskrą która was uruchamia, reszta to wasza zasługa.

W tych wiadomościach było dużo uśmiechu i wiary w siebie, to się naprawdę zajebiście czyta.

Dobra a teraz z innej paki, powiedzcie mi co mam zrobić żeby coś dzisiaj zjeść? Kaca nie mam, po prostu mam opór przed jedzeniem.

  • Anita Ograbek

    Wypij herbatkę, potem zjedz rosół. Mnie to zawsze pomaga. Nie rób tylko tego błędu co ja i nie pij pepsi xD
    Szczęśliwego Nowego Roku, dużej ilość dobrych wpisów i satysfakcji z tego, co robisz! :)

    • wybawcą okazała się babcia i jej obiad, ustawiła mnie

  • tak

    jest trochę lajków to i zaczyna się pokazywanie, kim to się w rzeczywistości jest. i to podkreślanie ile to nie wypiłem, jakim hardkorem jestem, że nie pamiętam gdzie byłem. żałosne troszeczkę to zaczyna być. niestety. obserwuję bloga od dłuższego czasu i to czasami niebezpieczne i niesłuszne (sic!) przekonanie o własnej zajebistości zaczyna mdlić. a szkoda, bo teksty same w sobie bez tych słabych „och i achowych” wstawek byłyby ok.

    pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego Autorze.

    • Trynidad

      a ja siie nie zgodze, albo ktos ma nieco rozbujane ego i potrafi dotrzec do ludzi albo jest szara mysza i po 5 latach pisania czegokolwiek ma 5 czytelnkow

    • To jest mój blog więc ja tutaj rozdaje karty, piszę co i jak chce. Zawsze możesz po prostu przestać czytać i nie mówię tego, że nie szanuje czytelników, szanuje bo gdyby było inaczej to nie odpisywałbym na każdego maila, którego dostaje. Dlatego jeśli się komuś nie podoba to niech po prostu odejdzie.