miłości nie ma

Miłości nie ma, idziemy po wódkę?

Do napisania tego wpisu nakłoniła mnie tytułowa strona z facebooka. Od stycznia nafarmili 18 000 fanów co wg. mnie jest zajebistym wynikiem, ja od podobnego okresu mam 46 więc mogę im pięty umyć. Ogólnie można tam doszukać się hedonistycznych i gównianych treści – nie żeby hedonizm był chujowy ale w tym wydaniu nie jest zbyt ciekawy. Ja jestem chujem, tak mówią przynajmniej moi znajomi, nie krępuje się mówić o czym myślę i wyrażam w to w sposób jednoznaczny i bezpośredni, nie jestem zbyt uczuciowym facetem na co złożyło się wiele rzeczy więc teoretycznie jestem targetowany do polubienia tej strony, a tu chuj. Jednakże dawno temu przestałem lajkować bezmyślnie i klikam lubię to pod tym co mnie faktycznie zaintrygowało bądź zainteesowało, więc przeanalizujmy sobie Miłości nie ma, idziemy po wódkę?

Autor podpisał stronę w następujący sposób:

„LUDZIE MÓWIĄ, ŻE BEZ MIŁOŚCI NIE DA SIĘ ŻYĆ. OSOBIŚCIE UWAŻAM, ŻE TLEN JEST WAŻNIEJSZY.
——————
JEBAĆ UCZUCIA, WSZYSCY ZOSTAŃMY SKURWIELAMI.”

Co do pierwszej kwestii muszę się zgodzić w 70% to drugie stwierdzenie o jebaniu uczuć jest na poziomie gimnazjalnym. W zasadzie nie wiem skąd się wzięła moda na bycie skurwysynem, chociaż być może sam prezentuje taki styl bycia to jest on u mnie naturalny ale raczej w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie wiem czy moda na taki lifestyle wzięła się z nałogowego oglądania Dr.House’a albo innego serialu gdzie główny bohater był przesiąknięty sarkazmem ale jednocześnie błyszczał inteligencją. W zasadzie media i wszystko dookoła promuje miłość, akceptację, tolerancję wobec pedałów i jednoznaczne rzyganie tęczą. Autor bądź autorzy treści na wcześniej wspominanym fan page’u wrzucają tam równe gówna w formie obrazków (stąd zaczynam podejrzewać, że jest to wyspecjalizowana osoba/firma, ponieważ wpisy zawierające zdjęcia są lepiej promowanym contentem niż zwykły, surowy tekst), przykłady poniżej.

źródło: http://www.facebook.com/idziemy.po.wodke

źródło: http://www.facebook.com/idziemy.po.wodke

A tutaj przykłady zamieszczanych tam notek:

Musisz zrozumieć ze spotka Cię kara, poczekam aż zatęsknisz wtedy powiem Ci spierdalaj…

Nie pisz mi sms-ów, że ci tęskno i smutno Bo mam w chuju to wszystko i odpalam dziś z wódką.

Jak widać są to jakieś desperackie wpisy dla nastolatków, które myślą, że w życiu im nie wyszło i smutki najlepiej utopić w wódzie o ile zdołają ją kupić. Może nie jest to nic nadzwyczajnego bo w latach ’70 też się chlało, jarało i ruchało (wiadomo mi to tylko z teorii i opowiadań ludzi) jak popadnie ale dla mnie 22 letniego faceta wtedy to miało sens. Małolaty miały jakąś idee, chociażby „Make Love Not War” a teraz? „Dała mi dziwka kosza, idę się najebać jednym piwem”. To jest smutne i jednocześnie żałosne, do czego doszło, żeby nawet najmniejsze problemy rozwiązywać wódą, żyletkami, ćpaniem. Nie żebym był taki doskonały i nie spruł się dlatego, że coś mi się nie udało, zdarzało mi się, oczywiście ale nie robiłem nigdy z tego hasła przewodniego życia, nie pisałem o tym na facebooku, twitterze czy naszej klasie. Po prostu szedłem z kumplami, robiliśmy imprezę i kończyliśmy jak degeneraci, wstając rano i dziwiąc się, że zdołaliśmy aż tyle wypić.

Aktualnie nie mogę być zdziwiony widząc najebane 12 letnie gówniarstwo w krzakach, co jednak wciąż mnie wkurwia, ja mając naście lat napierdalałem po płotach i drzewach, miałem krótki epizod z papierosami ale żeby się najebać? Lepiej nam zdecydowanie było grać w piłkę i rozpierdalać sobie nogi na naszym „leśnym boisku”. Wgl. kiedyś to się odpierdalało, ja np. wraz z bratem i kilkoma znajomymi mieliśmy epizod rzucania kasztanami w samochody, bardziej w sumie pod koła ale kilka asów pruło w szyby no i jak się na raz 3 fury zatrzymały to tylko krzaki za nami zaszeleściły, nigdy nie myślałem, że w wieku kilkunastu lat da się tak szybko biegać. Człowiek był aktywny, popełniał te dziecięce błędy chociażby kopnięcie piłki pod nadjeżdżające Tico, które podskoczyło niczym Kamil Stoch na trampolinie. Teraz małolaty chleją wódę, piwo, jarają zioło albo coś co nazywają ziołem, ciężko w sumie stwierdzić a ich jedyne doznania poza „ciężkim melanżem” to są zdjęcia z tej prze chuj imprezy i nabity lvl w grę, która zresztą jest jebanym piratem.

Patrząc na ten sposób to faktycznie miłości nie ma i ktoś poszedł po wódkę, takie zachowanie musi się brać z winy rodziców i najbliższego otoczenia. Nieudolność rozwiązywania najprostszych problemów i uciekanie do najbardziej żałosnych możliwości by zapomnieć jest skutkiem nieudolności opiekunów, być może oni tak robili a skąd dzieciak ma brać wzór jak nie z matki i ojca. Ktoś mógłby stwierdzić, że to zwykły nastoletni bunt tylko, że bunt trwa chwilę, potem człowiek wraca do normalności a obecnie ta ułomność zostaje. Obserwuje to już w ludziach młodszych ode mnie o 3-4 lata i do tej pory pamiętam słowa mojej byłej wychowawczyni w szkole podstawowej, która stwierdziła do mojej klasy na zakończeniu 6 klasy, że jesteśmy ostatnim normalnym rocznikiem i będzie tęsknić. Nie myślałem nigdy, że te słowa będą tak prorocze.

Brak jakichkolwiek pozytywnych uczuć do kogokolwiek przeradza się w bezmyślną agresję, nieudolność w zdrowym ocenianiu sytuacji, wszak wszystko można odebrać jako atak na swoją osobę. Odważę się powiedzieć, że kto w życiu nie zaznał prawdziwej miłości a zarazem zawodu miłosnego nie wie jeszcze co to życie, bo nawet jeśli złamane serce zrobi z Ciebie sarkastycznego i narzekającego trolla to w chwili gdy spotkasz kogoś odpowiedniego będziesz w stanie to docenić. Znając uczucie szczęścia i zawodu będziesz próbować rozwiązywać swoje problemy tak aby nie pogrążyć się dalej wiedząc, że skoro jest źle nie można dopuścić do tego by było gorzej.

Takie strony na facebooku jak ta tytułowa ukazują tylko bezsilność i idiotyzm otaczających nas młodych ludzi. Działajmy, zróbmy coś z tym póki możemy, żeby nie było za późno, skoro media nie chcą wypromować niczego rozsądnego to zróbmy to sami. Zacznijmy od siebie a następnie od najbliższego otoczenia, dotknie to każdego aspektu naszego życia, będziemy szli przez nie odważnie i pewnie z głową skierowaną ku górze a nie wpatrzoną w chodnik bądź w trzymaną w ręce na wpół pustą butelkę.

make love not war