Kikuty

Mickiewicz ssie – Opracowania lektur w wersji dla pokolenia Z

Written by Adrian Kwiatkowski

Niektórzy mówią, że czas słowa pisanego szybko przeminie. Ludziom nie chce się czytać, wolą podcasty, psa pająka, audiobooki i redtube. Generalnie preferujemy informacje w formie, która pozwala nam przynajmniej nic nie robić, wystarczy słuchać.

Nie wiem czy faktycznie tak jest, jakoś ludzi w księgarniach nie brakuje, sam lubię po książkę sięgnąć i parsknąć do niej śmiechem, gdy nikt nie patrzy. Niech jednak będzie, że słowo pisane ucieka do lamusa, co wtedy poczną wszyscy swagerzy, którzy będą musieli czytać lektury, albo ich streszczenia? Opcji jest kilka, można zrobić omówienia w postaci filmików na vine i instagramie, lub zmontować bazę snapów, która będzie przedstawiać główne wątki książek. Jednak  najprościej wydaje się po prostu dostosować język wszystkich opracowań do ich odbiorców. Jakby to mogło wyglądać? Cóż, poniżej przedstawiam wam przykładowe fragmenty, które mogą być przyszłym wzorem…

Romeo & Julia

Romeo: Julia KC
Julia: Ja CB też, nawet bardziej
Romeo: Wbijasz?
Julia: Nie mogę
Romeo: why?
Julia: Starzy
Romeo: OMG!
Julia: NWM
Romeo: YOLO! Zabijemy się
Julia: Ok, YOLO!!!1111!

Romeo wraz z Julią zaćapali i uchlali się na śmierć. YOLO.

Lalka

Stasiu W: Iza, ja Kocham CB
Iza Ł: Ok, fajnie
Stasiu W: Ale IZA?!
Iza Ł: Spierdalaj szczurze

Hamlet

Wrzucić fotkę na insta albo nie wrzucić, o to jest pytanie.
Zrobić snapa czy nie zrobić, o to kolejne pytanie.

Krzyżacy

Tłum: Zbyszko! Zbychu kurwa!
Zbychu: Czego kurwa?
Tłum: Dankę Ci Krzyżacy podpierdolili.
Zbychu: Co kurwa?! Ja ich zapierdole kurwa.

Jakiś czas później

Zbychu: No i umarła. Co ja teraz pocznę? Wrzucę status na fejsa i twittera: [*] Zbychu: W sumie ta Jagienka całkiem spoko, a ja taki ususzony, trzeba zamoczyć.


Pokolenie X czy Y może niekoniecznie załapać o co chodzi, ale Ci od Z łykają wszystko jak młody narybek. Swoją drogą czytanie lektur pod patronatem większości polonistów w tym kraju to kara, sam raczej nie praktykowałem, przeczytałem kilka książek, Mickiewiczem rzygałem i rzygam po dziś dzień – generalnie romantyzm ssie. Dlatego mimo wszystko rozumiem ogromną niechęć do lektur, nadal mam alergie, która mi się odzywa gdy przypominam sobie następujące zdanie „no to teraz powiedz mi co autor miał na myśli”.

To nie jest tak, że pokolenie Z, czyli Ci najmłodsi, jest głupie i leniwe, bo nie jest. Ono po prostu żyje szybciej, robi sporo na skróty i jest wybitnie konkretne. Oni mają swoje OMG i Swag, a my mieliśmy z/w – nawet jest legenda, że ktoś faktycznie wrócił. YOLO.

PS W komentarzach pod tym wpisem możecie wrzucać swoje skrótowe wersje lektur w formie pokolenia Z. Jak znajdzie się jakaś perełka, która mnie urzeknie, to może autorowi jakaś niespodziankę strzelę. Z góry zaznaczam, że to nie to co teraz myślicie.

  • Natt

    Pierwsze co mi przyszło na myśl to przerabianie biblii na polskim i pytanie nauczycielki:
    -Co myślał Hiob jak siedział na gnoju?
    (90 % klasy pomyślała ):
    -Ale jebie

  • Łukasz Jóźwik

    Lektury są chujowe, bo każą je rozumieć tak jak oni chcą.

  • „Ci najmłodsi” – popraw, bo razi w oczy #grammarnazi

    • Cutivate

      I jeszcze ‚(…) Ci od Z (…)’ :)

  • Brzeska

    A Konrad wciąż się będzie w sobie zmieniał, w zależności od sytuacji taką postawę mieć będzie

  • Na pytanie: „Co autor miał na myśli” odpowiadałem: „To jego trzeba się zapytać”