Kikuty

Kim jest samobójca?

Written by Adrian Kwiatkowski

Powszechnie wciska nam się pogląd, że samobójcy to osoby, które doświadczyły w życiu wielu przytłaczających problemów. Nie potrafiące sobie poradzić z przeciwnościami, które napotykają na swojej drodze. Dlatego najczęściej są to nastolatki, które gówno o życiu wiedzą, nie mają zazwyczaj nikogo kogo mogliby się poradzić, rodzice są źli, niedobrzy a rówieśnicy równie żałośni co niedoszły samobójca.

Samobójstwo to pójście na łatwiznę, ucięcie wszystkich problemów, egoistyczny występek, który krzywdzi  bliskich takiego człowieka. O tym oczywiście, żaden człowiek chcący się zabić nie pomyśli, sam akt samounicestwienia nie tyczy się wyłącznie ludzi szarych, o których nikt nie słyszał, na co dzień słyszymy o tym, że jakaś gwiazdka próbowała sobie odebrać życie łykając garść tabletek. Polskim samobójcą, którego wszyscy kojarzą jest Magik, raper który najpierw nazwał się bogiem a potem poleciał w dół wzdłuż okien. Człowiek, który był u szczytów sławy, mógł naprawdę wiele, miał dziecko, żonę i od tak po prostu stchórzył, poddał się i skoczył.

Moim zdaniem samobójca to największy z tchórzy, nie przekona mnie argument, w którym ktoś wmawia mi, że aby pozbawić się życia trzeba być naprawdę odważnym … gówno, odważnym jest ten, który staje naprzeciwko swoim problemom a potem się z nimi mocuje po to by z nimi wygrać, to jest dopiero człowiek, którego warto cenić za odwagę i wytrwałość. Najgorsze jest to, że najczęściej ludzie próbują sobie odebrać życie bo ukochana osoba ich odrzuciła. Przez kogoś kto ma Cię w dupie zakładać pętle na szyje? Przecież to tylko nasz wybór czy będzie to tragedia czy też może coś co wzmocni a nie zabije.

Szczerze mówiąc gardzę samobójcami, nie chcę ich rozumieć. Jednak gdyby ktoś z moich bliskich znajomych (wydaje mi się, że mam normalnych ale kto tam wie) powiedziałby mi, że nosi się z takim zamiarem to prawdopodobnie najpierw powiedziałbym mu, że jest pizdą a potem zrobiłbym mu drugą, pod okiem do pary. Chociaż nie jestem telefonem zaufania to zareagowałbym frontalnie na taką informację i na pewno nie byłbym pacyfistą bo ludzi trzeba leczyć z poddawania się bez walki.

Niestety mam czasami wrażenie, że w mediach stawia się na piedestale słabych i przegranych a ludziom brak jaj by powiedzieć głośno, że kogoś tutaj pokurwiło. Młodzi ludzie widzą jak to wszyscy cierpią, płaczą, tęsknią za samobójcą, oni też by chcieli by wobec nich tak się zachowano, by mogli poczuć czyjąś bliskość bądź oczekują, że zostaną zauważeni a skoro za życia nie są w stanie dojść do tego albo nie chcę im się to idą na łatwiznę, rozmyślnie planują co i jak zrobią by się zabić, czy to nie jest żałosne?

  • Magda

    Prawda! Samobójstwo to oznaka skrajnego egoizmu! To jak nasze życie się potoczy zależy w dużej części od nas (nie mówię tu oczywiście o chorobach bo na to nikt niestety nie ma wpływu). Szkoda, że taka osoba, która się zabija nie myśli o tym kogo zostawia. Po śmierci samobójcy jego bliscy zaczynają się zastanawiać czy to nie oni zawinili i czy nie mogli jakoś temu zapobiec. Samobójcy niszczą tym samym życie swoje i swojej rodziny.

    • Obiektywnie

      Dlatego samobójca powinien powiadomić bliskich, bliscy jeśli myślą, to szanują decyzje i jest git. A choroba i okropne operacje w okropnym miejscu jakim jest szpital, to powód aby zacząć nowe wcielenie. Najlepiej się wysadzić na morzu, unikniemy kostnicy, gdzie szaleńcy chcą dorwać się do naszego ciała. A np. na transparencje godzą się tylko szaleńcy. Wg katolików Bog daje i dobiera, a Bóg stworzył szpital? Nie. 🙂

  • Kamil

    Tak mi się nasunęło na myśl po przeczytaniu, gardzę samobójcami.
    http://www.youtube.com/watch?v=6cIaJItiLwY

  • A ja sobie myślę, że cholernie generalizujący i nieempatyczny jest ten wpis. Wydaje mi się, że autorowi chodziło o wzbudzenie kontrowersji. Albo może taką mam nadzieję. W krótkiej notce wrzuca się wszystkich samobójców do jednego wora, zapominając chociażby o osobach cierpiących na depresję. I nie mam na myśli tutaj kilkudniowego dołka, określanego jako depresja, ale ciężką chorobę, która jest chorobą tak jak rak czy żółtaczka. Pójdźmy więc dalej, skoro skutkiem depresji-choroby mogą być próby samobójcze, którymi autor gardzi, powinien też gardzić łysiną osób po chemioterapii – w końcu to też skutek choroby.
    Oczywiście depresja nie jest jedyną przyczyną prób samobójczych. Dla mnie przykładem, próbującym pokazać, że temat nie jest tak czarno-biały, jakby się mogło wydawać

    • Kwiatek

      Nie sposób w jednym miejscu napisać o wszystkim, nie sposób ze wszystkimi problemami poradzić sobie samemu ale samobójca to nieudacznik, który nawet nie szuka tej pomocy. To człowiek a raczej już jego wrak, który jest egoistą, chcę zrobić sobie ‚dobrze’, szuka ‚korzyści’ krótkoterminowej a nie tej prawdziwej długoterminowej. Ludzie z depresją, szukający pomocy, zdający sobie sprawę, że są poniekąd chorzy mają jaja, samobójcom ich brak.

      • Patros

        Nie pogrążaj się. Prawie we wszystkich przypadkach samobójstwo poprzedza depresja. O nich chyba też nie masz zielonego pojęcia.

        • Kwiatek

          Ja się nie pogrążam, to Ty nie rozumiesz tego co ja mam do powiedzenia, nie musisz rozumieć, nie musisz nawet tego czytać, nawet nie wiem po co tu jeszcze jesteś. Swojego zdania nie zmienię, tym bardziej, że osoba, która miała taki przypadek bezpośrednio przy sobie przyznała mi całkowicie rację, ba stwierdziła, że jeszcze czegoś tu brakuje.

          Samobójca to zwykły tchórz, który nie potrafi sobie poradzić sam, nie potrafi nawet prosić o pomoc bo z góry uznaję, że nikt mu nie pomoże.

          • Patros

            Dopóki nie opierasz się o jakiś porządny argument, jak na przykład rozmowa z niedoszłym samobójcą, to z całym szacunkiem, ale wszystko to co napisałeś (za wyjątkiem opinii, bo każdy jakąś ma) jest chłamem. Ta bliska osoba o której wspominasz najwyraźniej nie była na tyle bliska. Pomóc nie pomogła, ale narzekać potrafi. Perfecto.

          • Kwiatek

            Zarzucałeś mi, że mówię o czymś o czym nie mam pojęcia. Jak śmiesz więc oceniać relację tej osoby z tym samobójcą skoro nie wiesz nic?

          • Patros

            Patrzę z punktu widzenia samobójcy, czyli robię coś, czego Ty nie robisz. Zadziwia mnie takie podejście tej rzekomo bliskiej osoby. Sprawia wrażenie kogoś całkowicie pozbawionego empatii.

          • Kwiatek

            Nie mogę spojrzeć z punktu widzenia samobójcy bo nie mam takich zapędów, nie potrafię sobie wyobrazić siebie z chęcią odebrania sobie życia.

          • kotek

            Co Wy możecie wiedzieć znałam osobę kutra szukała po mocy i jej nie uzyskała jak w szpitalu ją uratowali to jej powiedzieli że mają nadzieję że już się nie zobaczą była u psychiatrów i tylko dali jej leki nawet nie chcieli jej wysłuchać A ja nie stety nie dałam radę jej po muc i odebrała sobie życie wieku 30 lat do dnia dzisiejszego nie na widzę psychiatrów i ludzi który nie rozumieją taki ludzi

          • Patros

            I tym pozytywnym akcentem lepiej skończyć. Bo są osoby z odmienną wyobraźnią, nie tyle co bogatą, ale na tyle zdeformowaną, że wyjściem z sytuacji okazuje się dla nich samobójstwo.

  • Martyna

    Takie uogólnienie, że wszyscy samobójcy to „pizdy”, jest chyba drobną przesadą. Fakt, postawa egoistyczna, ale jak ocenić, gdy samemu się nie próbowało?

    • Kwiatek

      Miałbym próbować po to by sam się stać uogólnioną przeze mnie pizdą?

  • Martyna

    W żadnym wypadku… co bym wieczorami czytała. Ale osobiście, nie odważyłabym się na taką ocenę w temacie, w którym powiedzmy sobie szczerze, nie mam doświadczenia. No chyba, że w Twoim przypadku Drogi Kwiatku jest inaczej.

    • Kwiatek

      Doświadczenia mi brak, jednak tuż po wpisie dostałem bardzo pozytywną opinię na temat tekstu od osoby, której bliska osoba dopuściła się samobójstwa. Przyznano mi rację.

  • Patros

    Bez urazy, ale temat który podjąłeś chyba Cię przerósł. Rozumiem, że starasz się przedstawiać swój punkt widzenia na daną sprawę, ale tym razem odniosłeś się do kwestii, których zwyczajnie nie rozumiesz. To nie problem odwagi czy bycia „pizdą” definiuje samobójstwo. Taka osoba, która targnie się na swoje życie, potrzebuje opieki. Mało ją interesuje w tym momencie, że dla Ciebie jest akurat tchórzem. Samobójca często daje znaki, że coś jest nie tak. Niektórzy zabijają się po cichu, ale przedtem większość osób nieświadomie informuje społeczeństwo o swoim cierpieniu. Czasem trudno to zauważyć, a innym razem całość bije po oczach (istnieje mnóstwo odmiennych typów i mechanizmów samobójstw). Nie znaczy to, że winą należy obarczać otoczenie samobójcy. Chodzi o to, by tą winą nie obarczać nikogo.

    Wybacz, zwyczajnie wspiąłeś się na skraj debilizmu wstawiając tę notkę. Nieznajomość tematu, brak jakichkolwiek podstaw, by móc zbudować swoją wypowiedź w taki sposób, aby nie jawiła się jako „zatwardzenie werbalne szalonego trzynastolatka” po prostu Cię zdyskwalifikowały w moich oczach. Twój ból dupy o sprawy, których nie rozumiesz (i zrozumieć nie chcesz, jak sam napisałeś, bo to przecież takie łatwe oceniać coś, czego nie jesteś w stanie pojąć) woła o pomstę do nieba.

    Oby nigdy nie spotkała Cię taka krzywda, po której zastanowisz się nad związaniem liny wokół swojej szyi. Pozdrawiam.

    • Kwiatek

      Nie zauważyłeś może, że samobójcy są traktowani przez krótki okres jak celebryci? Jest o nich głośno, są w centrum uwagi a brak jakiejkolwiek akcji aby temu zjawisku zapobiec, gdzie wydaje mi się, że jest coraz częstsze. Jak można zabić się po cichu? Żadna śmierć nie jest ‚cicha’, nie obija się bez echa, nie jesteśmy chomikami. Osoba, która targa się na swoje własne życie jest takim egoistą, że w zasadzie gówno ją interesuje, chcę się unicestwić nie zważając na tego konsekwencję.

      Ktoś się zabił, odebrał sobie życie, być może w ten sposób zniszczył życie bliskich mu osób i nikt nie jest bez winy?

      Cały czas podkreślam, nie wszyscy muszą samodzielnie uporać się ze swoimi problemami ale nikt nie może liczyć, że będzie wysyłał jakieś sygnały do tego tępego i znieczulonego jak pizda świata a potem otrzyma odpowiedź. O pomoc trzeba wołać głośno i konkretnie, to jest już objaw posiadania charakteru.

      • Patros

        Nie zauważyłem. I nie ma to najmniejszego znaczenia. Samobójca do samego końca szuka rozwiązania problemu. Z twojego punktu widzenia wybiera to najgłupsze i najbardziej tchórzowskie. W pewnym sensie masz rację, ale Twoja teoria po prostu się wali, bo samobójca ostatecznie osiąga swój cel. Fizycznie i psychicznie już nic go nie boli, nie można go skrzywdzić, ani sponiewierać.

        Samobójstwo to faktycznie unicestwienie. Wszystkiego. Ale z drugiej strony to strasznie spłyca temat. Jeżeli Twój samochód nagle odmówi Ci posłuszeństwa to nazwiesz go pizdą? Nie, będziesz się go starał naprawić. Czemu nie zrobić czegoś podobnego z człowiekiem? Nie staram się zrównać maszyny z kimś, kto ma własną świadomość i podejmuje własne decyzje, ale tak to mniej więcej wygląda.

        Ostatnie zdanie zaś stanowi dobre podsumowanie. Usprawiedliwiasz świat, bo przecież od zawsze był „znieczulony” i „tępy”. W takim razie nie rozumiem logiki Twojego myślenia. Bo czymże jest jedna jednostka wobec całego świata? Usprawiedliw i ją.

        • Kwiatek

          A jak chciałbyś nazwać rozwiązanie, którym jest samobójstwo? Najodważniejsze, najszlachetniejsze? Nie, samobójca nie zawsze osiąga swój cel, istnieją też nieudane próby samobójcze, potem nagle społeczeństwo się budzi i oferuję pomoc, z reguły na tyle beznadziejną, że taki człowiek próbuje ponownie.

          Jak można porównać samochód do człowieka? Gdybym był takim ‚stalowym’ człowiekiem jak chociażby Mikke to pewnie takiemu człowiekowi podałbym jeszcze sznur, nie jestem, ale zanim bym pomógł ów osoba usłyszałaby co myślę. Tak wiem, że to XXIw i powiedzenie komuś czegoś niemiłego jest nie na miejscu, ludziom niekoniecznie trzeba główki głaskać żeby ich postawić do pionu.

          Świat nie od zawsze był znieczulony i tępy, teraz mamy czasy, w których przemoc jest normalna, znęcanie się psychiczne to błahostka. Włączam wiadomości raz na miesiąc i zdążyłem to zauważyć, Ty nie?

          Czymże jest jednostka wobec całego świata? Innym mniejszym światem, wokół którego kręcą się inne, równie ważne i być może od postawy tej jednostki (chociażby ojca) zależy byt tych innych, mniejszych planet (dzieci).

          • Patros

            No więc? Ostatecznie przyznałeś mi rację. Ja po części rozumiem Twój punkt widzenia, ale Ty zapominasz, że każdy medal ma dwie strony i patrzysz wyłącznie na jedną. To jest dopiero ze wszech miar smutne i ograniczone podejście…

            Mikke ma głowę na karku, ale co w tej głowie siedzi, to do dzisiaj nie udało mi się rozpracować 😉 Definitywnie gość potrzebuje kogoś od public relations.

            Był od zawsze. Cofnij się jak daleko w czasie chcesz. Za czasów, gdy ludzie żyli jeszcze w jaskiniach, na polowaniu zostawiano człowieka, który nie mógł w nim dalej uczestniczyć (na przykład połamał sobie nogi, bądź zwierzę doprowadziło go do takiego stanu, że przestał być przydatny).

            Ojej, galopujesz, galopujesz… Odpowiedziałeś mi na pytanie, które swoją drogą było dość retoryczne, a pominąłeś to, co było ważne. Chodzi o usprawiedliwienie jednostki względem całego świata, bo cały świat usprawiedliwiasz. Dlaczego tak/nie?

          • Kwiatek

            Nie, nie przyznałem Ci racji w żadnym wypadku stwierdziłem, że idąc Twoim tokiem myślenia nie masz prawa czegokolwiek powiedzieć na temat tej osoby. Dlatego bądź prostolinijny i nie zmieniaj chwilowo punktu siedzenia i trzymaj się jednej tezy a nie przeskakujesz na drugą tylko po to by ‚dopiec’.

            Nie był od zawsze taki, nie od zawsze promowano globalnie przemoc, etc. PS Zapomniałeś wspomnieć o Sparcie, w której dzieci małe i słabe zrzucano w wąwozy.

            Galopuje bo u siebie jestem, mogę. Równie dobrze mógłbym usunąć Twoje komentarze i mieć to w dupie. Nie usprawiedliwiam jednostki względem całego świata, bo to ona ma się dostosować do niego a nie na odwrót.

  • Patros

    Kwestia oceny sytuacji, Panie Kwiatek. Pójdźmy dalej, skoro Pan chce. W takim wypadku żadna osoba nie ma prawa powiedzieć czegokolwiek na temat drugiej. Bo nigdy nie ma pewności, że zna ją w jakikolwiek sposób. Tyle.

    Globalne promowanie przemocy nie wnosi nic do tematu. Chodzi o znieczulicę, a panowała ona od zawsze, w mniejszym lub większym stopniu. Zaprzeczanie temu stwierdzeniu jest irracjonalne.

    To chyba jednak tak nie działa 😉 Nie trzeba się dostosowywać do niczego. Bo gdyby cały świat chodził w glanach, to co, dostosowałbyś się jako jednostka? Zakładam, że nie, bo w lato wygodniejsze są chyba przewiewne adidasy, czy japonki. Są tylko pewne normy. Ich też nie trzeba przestrzegać, ale za to ponosi się konsekwencje. Taki samobójca natomiast chce rozwiązać problem. Rozważanie, czy jego postępowanie jest słuszne czy nie po tym, jak delikwent kończy parę metrów pod ziemią w trumnie, mija się z celem. I koniec.

    • Kwiatek

      Nie myśl o świecie globalnie, tylko o Twoim otoczeniu. Całą resztę trzeba zobaczyć, eksplorować i wyciągnąć z niej to co najlepsze. Jak dalej chcesz to ciągnąć to zapraszam na moją pocztę, tam możesz pocić się do woli nad klawiaturą.

      Nie napisałem nigdzie, że nie było znieczulicy, napisałem że nie była ona taka niezwyczajna jak teraz. Tak wiem krucjaty i te sprawy, tam to dopiero znieczulica była, dziecięca wyprawa krzyżowa to dopiero znieczulica ale teraz społeczeństwo jest uczone od małego, że trzeba ludzi szerokim łukiem omijać, bo mają problem z sobą. To jest takie oczywiste, nie widziałeś nigdy jak komuś się dzieje krzywda a wszyscy dookoła jakby nigdy nic? Przecież to nie ich sprawa.

      • Patros

        Odbiegliśmy od tematu. Ja podałem swoje argumenty, otrzymałem cudze. Jeśli bardzo Panu zależy, proszę uznać tę „dyskusję” za wygraną. Ja odchodzę obejrzeć sobie boks. Tam to dopiero jest znieczulica 😉

        • Kwiatek

          Tak, dziękuję za pozwolenie uznania mi tego ‚splendoru’ za zwycięski.

  • Magda

    Autorowi chodzi o to, że tacy ludzie są słabi!A to jest fakt!Choroba chorobą ale gdyby mowa była o np. pedofilach nikt by nie był taki skory wstawiać się za jakimś! Pedofilia to też choroba i tylko dlatego osoby które popełniają przestępstwa na dzieciach nie mają iść do paki? Prawdopodobnie pod każdym popełnionym przestępstwem kryje się jakaś osoba chora psychicznie. Dlatego gdyby ktoś skrzywdził mi dziecko nie patrzyłabym czy np. był krzywdzony w dzieciństwie, miał ciężką chorobę psychiczną itd. Chciałabym aby otrzymał zasłużoną karę – i pewnie każdy tak samo by powiedział. Tylko, że akurat w tym przypadku osoba zabija siebie ale też niszczy przy okazji życie innym ludziom. Śmierć samobójcy zawsze niesie za sobą takie konsekwencje. Nigdy nie pogodzę się z tym, że jakiś człowiek krzywdzi drugiego (w jaki sposób by to nie robił).

    • Magda

      Zresztą przypomniało mi sie jak chłopiec(nie znam osobiście ale historia autentyczna), któregoś dnia będąc w szkole dostał smsa od mamy -pożegnalnego. Ponieważ jego mama wcześniej miała tego typu stany jak najszybciej tylko pobiegł do domu bo myślał, że zdąży…niestety nie udało mu się. Zastał matkę wiszącą na kablu…Nawet nie chcę sobie wyobrażać co ten chłopiec mógł sobie pomyśleć! Trauma do końca życia. Zresztą nie wiem jak bardzo trzeba być jebniętym, żeby doprowadzić do takie sytauacji, żeby własne dziecko widziało zwłoki swojej matki! Nie dość, że stracił matkę to jeszcze musiał ujrzeć taki wodok. Matka była na tyle przytomna, żeby zrobić to pod jego nieobecność ale nie pomyślała, że dzieciak pobiegnie ją uratować?!!!! Serio!?Żal dzieciaka i jakoś nie przekonują mnie argumenty, że to choroba. Chłopak bedzie się teraz wychowywał bez matki.

  • Krystian

    Jest późno, jutro muszę rano wstać, więc niestety na tą chwilę nie mogę przeczytać Waszych komentarzy. Na pewno odezwę się później. Dziś dorwałem się do bardzo ciekawej książki Nicka Vujicica – Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń. Facet urodził się bez rąk i nóg, jest niepełnosprawny w takim razie. Opowiada o tym jak ciężką drogę musiał przejść, aby zaakceptować samego siebie, żeby poczuć pewność, że jest wartościowym i wspaniałym człowiekiem, musiał pokonać przeszkody społeczne, gdy ludzie naśmiewali się z niego i uważali za „kosmitę”. Szczególnie w młodym wieku mu to strasznie dokuczało, popadł w depresję i pytał Boga: „Dlaczego ja”? Jak sam stwierdził, Bóg miał dla niego plan. Miał motywować ludzi, i podnosić ich na duchu w ciężkich chwilach. Dzięki doświadczeniu zebranemu przez wszystkie lata, po tym cierpieniu które przeżył, może wspierać innych i pokazywać ludziom że ZAWSZE JEST NADZIEJA. Jeśli ktoś się poddaje i nie ma żadnej NADZIEJI – jest przegrańcem. On mimo depresji, braku kończyn się nie poddał. Walczył, zaczął doceniać swoje mocne strony, a jego powołaniem stało się właśnie przemawianie do ludzi. Danie im do zrozumienia, że jakby źle nie było to zawsze można sobie ze wszystkim poradzić. Jeśli nie ma się kogoś bliskiego, kochanego do kogo mógłby się wyżalić, to są psychologowie, pediatrzy, są fundacje które wspierają. Popieram tutaj słowa Kwiatka. Samobójstwo to pójście na łatwiznę, samolubny, durny czyn, ucieczka od problemów, bo nie ma się jaj do stawienia im czoła. Miałem kiedyś kumpla… W szkole wychodziliśmy na papierosa i rozmawialiśmy. Zapytałem go kiedyś, czy nie chciałby rzucić palenia. On odpowiedział: Po co? Na coś trzeba umrzeć… jak nie na raka, to pierdolnie cię samochód, ale coś innego cię dopadnie nie ma sensu. To co powiedział wydało mi się dziwne. Kilka lat później powiesił się… przez dziewczynę.. O zmarłych źle się nie mówi, ale jakim kretynem trzeba być żeby popełnić samobójstwo przez odrzucenie. Tego kwiatu pół światu, nie ta, to inna. A jestem pewien, że istnieje miliony innych, wartościowych i inteligentnych kobiet. Kończe, bo się wkurwiam jak o tym myślę. Polecam wam książkę Nicka, na początku możecie pooglądać jego motywacyjne filmiki na youtubie. Przeczytałem dopiero 100 stron, ale mogę ją z czystym sumieniem polecić każdemu – tym w depresji, z problemami, tym szczęśliwym i smutnym. Bardzo podnosi na duchu. Przyznam że łzy leciały mi po oczach gdy to czytałem. Czasami wydaje się nam beznadziejnie, że nie ma sensu. On was przekona, że zawsze jest nadzieja. Dobranoc!

  • Andrzej

    Większych głupot dawno nie czytałem. Nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz. Wiem o czym mówię bo próbowałem samobójstwa. Niestety nie udało się. Ale wiem jak to jest.

    • Kwiatek

      Niestety nie udało Ci się? Idź poszukaj pomocy jak sam z sobą nie potrafisz sobie poradzić.

    • Krystian

      Co takiego fajnego jest w samobójstwie że żałujesz?
      Ojoj.. 🙁 Bo nie potrafiłeś stawić czoła przeciwnościom? 🙁 Smuteczek

  • Artur

    ja tam samobójców nie lubie! raz sobie siedząc na bulwarach ze znajomym popijając piwko byliśmy świadkami jak dziewczyna skoczyła z mostu do rzeki… potem tylko mialem wszytkie ciuchy mokre i rzygałem wodą z rzeki jak dzik… a zadnego sensownego powodu z jakiego powodu to zrobiła od niej sie nei dowiedzieliśmy. głupota i tyle

  • Eda

    Zgadzam się z całym tekstem w 100%.

    Jestem niedoszłą samobójczynią. Wówczas niestety.. obudziłam się po trzech dniach, wzięłam za słabe środki. Miałam swoje powody, byłam wrakiem, totalnym wrakiem prawie na dnie.
    Czy wiecie jak łatwo jest skończyć ze sobą? W chwili gdy podejmujesz tę decyzję wszystko opada. Doznajesz błogostanu i czekasz, ale to w zależności od metody jaką sobie wybierzesz na skończenie swojej egzystencji tutaj.

    Każdy z nas ma swoje doświadczenia, byłam w ciężkiej depresji, znerwicowana, bałam się własnego oddechu i traciłam rozum.
    A wszystko przez to, że nie chciało mi się i nie próbowałam choć raz pomyśleć racjonalnie czy muszę w tym tkwić i czy może jest jakiś ratunek.

    Owszem szukałam ratunku, ale tylko po to by go nie znaleźć a uspokoić swoje sumienie i tkwiłam nadal w sytuacji, która pogrążała mnie psychicznie jeszcze bardziej. To było wygodne, pozwalało mi nie wychodzić z mojej strefy komfortu nawet jeśli ta strefa była wystarczająco koszmarna, ale jak to się mówi: lepszy diabeł, którego się zna.

    Tchórzostwo polegające na nie próbowaniu zmian, które mogą Cię uratować od kretyństwa jakim jest samobójstwo.

    Rozwydrzone i rozpieszczone społeczeństwo chce być słabe, oczekuje tylko litości i podania wszystkiego na tacy pod sam nos. Stado baranów bez własnej inwencji twórczej i odwagi jej realizacji, które potrafi tylko krytykować i skupiać się na wadach innych zamiast zająć się własnym rozwojem, dążeniem do bycia ważnym dla siebie samego.

    Pozdrawiam serdecznie.

  • Bycie samobójcą łatwe i przyjemne nie jest. Same myśli samobójcze nie są fajne. to prawdziwa rozpacz, być może (i na szczęście) autor nie musiał ocierać się o takie odczucia. Co do egoizmu i braku myślenia o otoczeniu- ktoś, kto miałby zdrowe relacje nie pomyślałby raczej o samobójstwie, więc nie ma co upraszczać Nie chcę dopisywać do samobójstwa jakiegokolwiek etosu, usprawiedliwiać samobójców ale podziwiam ich za odwagę. ja bym się, mimo wszystko, bała. I współczuję, bo strach przed życiem musieli mieć straszny.

  • asdfsdgf

    „Szczerze mówiąc gardzę samobójcami, nie chcę ich rozumieć. ” To się nie wypowiadaj na temat na który nie masz kompletnie pojęcia.
    Ja gardzę ludźmi, którzy mówią by mówić. Mówią bez liźnięcia tematu.
    „Jednak gdyby ktoś z moich bliskich znajomych (wydaje mi się, że mam normalnych ale kto tam wie) powiedziałby mi, że nosi się z takim zamiarem to prawdopodobnie najpierw powiedziałbym mu, że jest pizdą a potem zrobiłbym mu drugą, pod okiem do pary. ” Zamiast pomóc jeszcze byś mu/jej dowalił. ***** a nie przyjaciel.

  • asdfsdf

    Ale cenzura! Usuwasz wszystkie wiadomości, które stawiają Cię w złym świetle? Nie musisz. Jeśli piszesz jak powyżej sam siebie kompromitujesz.
    Meh, żyj w swoim zamkniętym świecie…

    • Nie, usuwam każdego frajera piszącego komentarz pod takim nickiem i przy takim mailu:
      asdfsdfa@slkdfj.pl

      a to zostanie dla przykładu.

  • m.

    sam jestes pizda. Ciekawe czy bylbys taki kozak jakbys mial w glowie taki rozpierdol jak ja

  • dominik

    cioty jebane

  • AŚKA

    Moja siostra się powiesiła, gówno kurwa prawda co jest zawarte w POWIEDZIAŁEM TO w tym poście.

  • vanillia smile

    Żałosne to są te wypociny. Powieliłeś wszystkie „odkrywcze” opinie na temat samobójców, nie mając tak naprawdę większego pojęcia o ludziach. Człowiek, który się zabija nie jest pizdą gorszą od ciebie, nie, przeciwnie. Jest w pewnym sensie bardziej wartościowy, bo posiada niezwykłą wrażliwość, bogactwo emocji i nie mówię tutaj o jakichś nastolatkach, ale na przykład o wybitnych filozofach, artystach – mnóstwo z nich odebrało sobie życie. A porównując ich przemyślenia do Twoich… zupełnie inny poziom. Niektórzy po prostu nie godzą się na życie w tak płytkim świecie, w świecie, który prezentują ludzie Twojego pokroju.

  • Fennut

    Do osób, które myślą o śmierci, szukają pomocy w blogach i trafiły tutaj:
    Uciekajcie stąd! Ten facet wzbudzi w Was jedynie poczucie winy. Unikajcie ludzi, którzy wzbudzają w Was poczucie winy, nie musicie nikomu wyjaśniać dlaczego; i bierzcie pomoc od innych, nawet jak ktoś nazwie to egoizmem. Nie jesteście tchórzami, nie jesteście głupi.