Kikuty

Halo, Policja? Pobili mnie, pomocy vs CHWDP

Written by Adrian Kwiatkowski

Jeśli myślałeś, że zostawię Cię dzisiaj z tekstem, w którym proszę o drobną pomoc w zamian za konkurs to się pomyliłeś. Drogi czytelniku, poczęstuję Cię kolejnym tematem bombą, który robi, tyk, tyk, tyk, tyk a na końcu wybucha prosto w twarz pewnym ludziom, może Tobie też?

Funkcjonariusze prawa, obrońcy słabych i bezbronnych, strażnicy teksasu, policjantów można nazywać różnie, pewnie część z was już chytrzę się zastanawia czym mi podpadli i jak mocno po nich pojadę, nic bardziej mylnego, co prawda chcieli mnie ostatnio zgarnąć do siebie ale nieporozumienie zostało wyjaśnione. Nie jestem z tych, którzy mają wytatuowane na przedramieniu JP na 100%, nie drę po nocy ryja ‚jebać psy’, nie mam białych skarpet z napisem CHWDP. Chociaż za szarą i zaszytą w norze mysz się nie uważam, bo w ryj dać mogę gdy ktoś usilnie się tego domaga to uważam, że policja sama w sobie jest potrzebna aby chory system zwany cywilizacją mógł funkcjonować.

Na pewno nie jest to instytucja idealna, co jakiś czas słyszy się o tym, że policjanci wparowali na chatę nie tej osoby co trzeba, że ktoś przypadkiem dostał od nich za mocno po mordzie, że jeden z drugim przyjął tyle i tyle łapówki. Wydaje mi się, że słyszy się o tym coraz częściej ale nie w mediach tylko od ludzi, których się spotyka. W zasadzie nie wiem jak to jest, tyle razy chodziłem po nocach, naginałem to prawo w bardziej bądź mniej widoczny sposób i nigdy po mordzie od policjanta nie dostałem, żadnej kurwy nie słyszałem, nie zostałem przetrzepany do jąder. Dobra spisywali mnie, dostałem kilka razy jakiś mandat, który i tak był najniższą możliwą ceną, bo w sumie mu nie zależało ale jak już piłem na widoku piwo to musiał zareagować. Taka jego praca, zazwyczaj i tak dają 50-100zł i tyle. No może ja się nie wożę po mieście jak Ci, którzy są ponoć notorycznie zamykani w aresztach i pakowani do radiowozu z rozpędu, jestem taki normalny, żyję w społeczeństwie i staram się przestrzegać pewnych zasad, to pewnie dlatego, nie?

Nie rozumiem tych wszystkich kretynów, idiotów drących ryja ‚jebać policję’ gdy są z kumplami a w pobliżu nie ma żadnego radiowozu. No właśnie ich odwaga kończy się w chwili gdy obok pojawia się policjant, nagle wszystko cichnie, grupka chłopaczków próbuje zazwyczaj sprzedać jakieś pseudo groźne spojrzenie w kierunku funkcjonariuszy i tyle, morda na kłódkę póki nie odjadą. Jak znikną z horyzontu to znowu jebać policję i dodatkowe historie na poczekaniu co by z nimi zrobili gdyby tutaj podeszli (w tym momencie w głowie mam śmiech takiego kretyna ‚huehuehue z bańki bym tym psom wyjebał huehuehue’) a tak na serio gdyby doszło do konfrontacji to byłoby ‚Panie władzo my tutaj grzecznie, nic nie robimy, pełen spokój i kultura’. W zasadzie większość z tych ludzi w chwili otrzymania mandatu srałoby w porty na myśl o tym, że dowie się mama lub co gorsza tata.

Dodatkowo te postulaty, znieść rząd, znieść policję, niech zapanuje anarchia, serio? Ja to po 3 dniach prawdopodobnie bałbym się z domu wyjść bo znalazłby się pewnie jakiś niezidentyfikowany dryblas z nożem w łapie, który szybko wykroiłby mi nerki, wątrobę bo to trzyma zapewne cenę na czarnym ryku. Co za idiota wbił niektórym do głów, że bez policji żyłoby się wszystkim lepiej? Tak wiem, niektórzy funkcjonariusze to prawdziwe pały, odbiła mu sodówka do łba od odznaki ale szczerze? Nie spotkałem takiego jeszcze. Szczerze mówiąc jak dostałem wpierdol – nie można tego nazwać pobiciem – od 20 rycerzy ortalionu z Łodzi to pierwsze co przyszło mi do głowy było dzwonienie na policję, co prawda nie popisali się wtedy ale sama myśl, że mam gdzie zadzwonić, szukać pomocy gdy ktoś będzie chciał mi połamać szczękę sprawia, że czuje się po prostu bezpieczniej.